Nowe artykuły:
Chińskie przekleństwo

Chińskie przekleństwo

Prezentujemy swobodne w tonie „między-myśli” autora dotyczące możliwego scenariusza rozwoju sytuacji wynikającej z obecnego kryzysu finansowego. Czy obecny system całkowicie się pogrąży, a my zostaniemy bez pieniędzy, które pozostaną nic nie znaczącymi papierami w upadłych bankach? Czy jesteśmy w stanie zmienić naszą mentalność opartą na powszechnej chciwości?

J est takie chińskie przekleństwo: ”Obyś żył w ciekawych czasach”. I wygląda na to, że my właśnie żyjemy w takich czasach.

Jest bardzo ciekawie patrząc na to wszystko oczami zjadacza chleba czy pizzy (z mrożonego ciasta). Jednak jest w tym wszystkim pewna część wspólna: rewolucja mentalnościowa, która zajmuje umysły ludzi na świecie.

Upadek systemu opartego na długu był do przewidzenia już w 1971 roku, gdy ostatecznie zniesiono standard złota. Dziś mamy rok 2012 i minęło ponad 40 lat od tego wydarzenia. Co się zmieniło? Zgodnie z tradycją, co 40 lat dochodzi do zmiany systemu ekonomicznego (tzw. rynek byka), ostatni reset by właśnie w 1971 roku, gdy prezydent Nixon zniósł całkowicie parytet złota. Od tej pory pieniądze nie mają pokrycia w niczym poza naszą wiarą.

W tym czasie w świecie ekonomii pojawiła się kolejna patologia. W obecnym systemie ekonomicznym główną rolę pełni zysk, który oparty jest na chciwości. Im ktoś jest bardziej żądny zysku, tym więcej zarobi. Jedyne co go ogranicza to posiadany kapitał. Więc przyjrzyjmy się pewnej historii:

„ Kiedyś pewna korporacja wpakowała się w problemy ekonomiczne. Poszła więc do banku i poprosiła o pożyczkę.

– No tak – zapytał bankier – ale jak zapewnić sobie zysk z tej pożyczki w razie gdyby korporacja zbankrutowała?

– To proste – odpowiedziała jego koleżanka – znajdziemy frajera, co ubezpieczy nam ryzyko tej pożyczki i w razie niewypłacalności korporacji to on nam zwróci kapitał.

– Genialne! – odrzekł bankier.”

I tak zrobili. W końcu nasz ubezpieczyciel (nazwijmy go A) się zorientował, że istnieje duże ryzyko, że będzie musiał wypłacić odszkodowanie. Więc zaczął kombinować, jakby się z tego wywinąć. I wymyślił! Wywinął taki sam numer! Znalazł ubezpieczyciela (oznaczmy go B), co ubezpieczył jego ubezpieczenie! Geniusz! A co zrobił B? Tak, macie rację! Znalazł C co ubezpieczył B! I tak po kilkanaście razy. Co gorsza stało się to modne i zaczęto to masowo stosować. W ten sposób wszystkie instytucje finansowe stały się pomiędzy sobą powiązane. A takie ubezpieczenie nazywamy derywatem ( dokładniej: CDS-em).

Dlaczego o tym piszę? Piszę, bo to konieczne by pojąć jak wielka jest to patologia i jak silnie nas to dotknie. Derywaty muszą przynieść korzyść każdemu. Dotychczas nic się nie stało wszyscy byli wypłacalni i na dużą skalę żadna firma nie upadała. Jednak teraz kraje południa Europy bankrutują. A to oznacza bankructwa różnych instytucji. A to oznacza… Tak! Uruchomienie lawiny derywatów! A to oznacza, że instytucje finansowe będą musiały sfinansować bankructwa innych instytucji, uruchomi to istną lawinę podobną do fali upadających kostek domina. Dlatego, gdy mówi się o ratowaniu krajów południa mówi się tak naprawdę o ratowaniu banków, czyli o zablokowaniu jednej z tych kostek, by nie uderzyła w następną. Dlatego ratowanie ekonomii kraju, to ratowanie banków!

W efekcie, rozdawana jest darmowa kasa bankierom, by mogli spłacać swoje zobowiązania. Jednocześnie u tych samych bankierów jest zadłużona cała Europa. Eee… Czy mi się wydaje, czy coś tu jest nie tak? Dajemy kasę bankierom, by derywaty nie zrujnowały naszej ekonomii. Zarazem mamy u nich długi. Więc czy możemy jedno „skrócić” z drugim i tą wydrukowaną kasę co dajemy bankom potraktować jako spłatę długu? NIE! Dlaczego? Bo tak jest zbudowany system bankowy. A odsetki rosną… Chore? Sami sobie odpowiedzcie.

Oczywiście derywaty dotyczą wszystkich większych pożyczek, czy zobowiązań finansowych. Wszystko działa, dopóki ludzie są wypłacalni. A co się stanie gdy przestaną być wypłacalni? Domino ruszy. Już ruszyło.

Ostatnio było modne robienie kasy na mieszkaniach. Zaciągało się kredyt, kupowało mieszkanie i wynajmowało/sprzedawało je z zyskiem. Jednak w końcu przeceniono mieszkania -uznano, że są dużo więcej warte niż w rzeczywistości (tzw. bańka spekulacyjna). W efekcie ich cena w końcu gwałtownie zmalała, a banki zaczęły tracić. Stąd wziął się tzw. kryzys.

Teraz zobaczmy co się dzieje: przez derywaty poszły zobowiązania kredytów hipotecznych. To spowodowało lawinę w 2007 roku, którą załatano olbrzymim dodrukiem pieniądza i wykupieniu derywatów przez rządy poszczególnych krajów (zwłaszcza Stanów Zjednoczonych). Nie wytrzymał tego bank Lehman Brothers, który ogłosi upadłość (pewnie Wam się to obiło o uszy). Miało to jeszcze inne konsekwencje, których nie będę poruszać, bo nie chcę by ten artykuł był zbyt długi.

Obecnie pompuje się kasę w zadłużone po uszy kraje południa europy. Po co? By nie zbankrutowały. A co się stanie gdy już skończy się darmowa kasa dla tych krajów? Banki upadną. A za bankami… my wszyscy? Wyobraź sobie Czytelniku co by się stało, gdyby banki nagle ogłosiły niewypłacalność (czytaj: by zbankrutowały). Czyli byś został tylko z tymi pieniędzmi co masz w portfelu i to nie wiadomo na jak długo… Katastrofa!!!

Moim zdaniem to jest kwestia czasu zanim tak się stanie. W końcu domino ruszy, bo państwa Unii Europejskiej nie będą potrafiły dodrukować dość pieniądza, by zaspokoić podaż na niego w UE (jedynym sposobem na zwiększenie ilości pieniądza jest zwiększenie długu, a to się wiąże ze zwiększeniem zdolności kredytowej – a ta jest ograniczona). Innymi słowy: kasa się skończy. Wtedy ruszy lawina derywatów. A za nią upadek instytucji finansowych i naszej stabilności finansowej. Za co wtedy kupimy żywność?

W obliczu głodu ludzie wyjdą na ulice. Wcześniej czy później to się stanie. Pracodawcy nie będą potrafili zapłacić pracownikom, bo ich pieniądze przepadły razem z ich kontem bankowym. Głodni ludzie wyjdą na ulice. Najgorzej będzie w miastach, gdzie większość ludzi pracuje w usługach, czyli nic nie produkują na wymianę handlową. Z czego się utrzymają?

Ja mieszkam na wsi, mam ziemię i wyhoduję sobie dość warzyw by przeżyć. Tak samo mogę utrzymać np. świnię. Ale mieszkańcy miast nie mają tego luksusu.

W obliczu głodu i nędzy zaczniemy szukać winnych. Tych łatwo znaleźć: to politycy i bankierzy. Znajdzie się ktoś by powiedzieć: „Posadzić obecnych polityków i bankierów”. I w końcu zdobędzie poparcie. Wtedy ci zawisną. I bardzo dobrze. Ale… czy to oni są prawdziwymi winowajcami? Faktycznie, to oni do tego doprowadzili w imię swej chciwości ale, czy to geneza naszych problemów?

NIE. To tylko skutek. Prawdziwa przyczyna jest w nas samych. To chciwość i walka o dostatek tak weszła nam w psychikę , że bankierzy stali się takimi osobnikami. Wszyscy tacy jesteśmy, zatraciliśmy swoje człowieczeństwo. Któż z nas by nie wziął 100 zł za darmo od frajera na ulicy? To najlepszy dowód za tym jak ciągniemy za dostatkiem.

Gdy najprostsze potrzeby ludzi nie będą zaspokajane, wszyscy się zorientują że łatwiej jest mieć dostęp do TV czy Internetu niż do schabowego z ziemniakami. Wtedy ludzie zauważą że coś jest nie tak. Tak zacznie się nowa era. Era ludzi wolnych od schematycznego pojmowania dostatku. A my żyjemy w czasach, gdzie dochodzi do tej rewolucji. To właśnie będzie przemiana w umysłach ludzi.

Podejrzewam, że w obliczu wspólnego nieszczęścia spowodowanego chciwością bankierów, ludzie zaczną sobie pomagać by przetrwać. Zwłaszcza w miastach. W końcu zaczną uznawać swoje decyzje we wspólnym gronie kilkunastu zaprzyjaźnionych osób/rodzin by w końcu zrozumieć, że wspólne dobro da się osiągnąć tylko mechanizmami demokracji bezpośredniej. I dlatego powinniśmy do niej dążyć już teraz.


 Poglądy autora nie reprezentują stanowiska redakcji.

Comments

comments

About The Author

http://progg.eu/wp-content/uploads/ap_avatars/925ccdd90d8f148528ae17d48c152d85.jpg

Jak ktoś myśli że mnie dobrze zna, niech lepiej pomyśli jeszcze raz.

Related posts

2 Comments

  1. Andrzej Eckhardt

    Myslenie w kategoriach chciwosci generalnie „zaklamuje” sytuację albowiem odnosi stan gospodarki do cech indywidualnych jednostki, oczywiscie odpowiednio usytuowanej w spoleczeństwie, by jej cechy mialy „zdolnosci sprawcze”. Tymczasem to, co jest oindywidualna chciwoscią w systemie opartym na wlasnosci indywidualnej lub korporacyjnej poddanej presji rynku staje sie koniecznoscia akumulacji zysku i kapitalu a wiec cecha podandindywidualna, sysytemową. To zas prowadzi do zupełnie innych sposobóew poszukiwania narzedzi obrony. Zatem n ie „chalupnicza” samopomoc obywatelska ale działania blokujace pewne cechy systemu. Rzecz oczywiscie wymaga rozwiniecia i to nie przeze mnie a przez osoby widzące taka perspektywę.

    Reply

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *