Nowe artykuły:
Co ma nierówność dochodów do otyłości?

Co ma nierówność dochodów do otyłości?

„Duch równości” to książka wręcz przełomowa, pokazująca za pomocą wyników licznych badań, że wiele problemów współczesnego świata, takich jak: wysoka przestępczość, przemoc, ciąże nastolatek, otyłość, narkomania, konsumpcjonizm, choroby psychiczne, etc, jest wynikiem braku równości w społeczeństwie, a co za tym idzie – poczucia poniżenia, braku sprawstwa znacznej części społeczeństwa.

R ichard Wilkinson i Kate Pickett, dwoje brytyjskich naukowców, podjęło się nie lada zadania. Na stół badawczy położyli największe dysfunkcje dotykające w mniejszym bądź większym stopniu wszystkie dzisiejsze społeczeństwa. Wykorzystując setki dostępnych im badań, szukali przyczyn, dlaczego jedne kraje są zasadniczo omijane przez choroby społeczne XXI wieku, a inne toną w nich po szyję. Tym wspólnym mianownikiem, zjawiskiem wytrychem okazał się – stopień nierówności dochodów.

Co zaskakujące “choroby” społeczne w krajach o większych nierównościach dotyczą wszystkich – zarówno tych biednych, jak i bogatych. “Zdrowie” społeczeństwa jest bezpośrednio powiązane ze stopniem jego równości. Wydaje się więc, że zamiast winić edukację, upadek wartości, wprowadzać programy przeciwdziałania temu czy tamtemu – wystarczyłoby po prostu wprowadzić zmiany zmniejszające nierówności.

Wówczas wszystkim – także bogatszej części społeczeństwa – żyłoby się lepiej.

Wzrost dochodów

W dzisiejszym świecie rzadko kto stara się poprawić los całego społeczeństwa, raczej każdy koncentruje się na poprawie jedynie własnego losu, często na przekór społeczeństwu, udając niejako, że świat na zewnątrz nie wpływa na los jednostki.

Do niedawna podnoszenie materialnej stopy życiowej było jednoznaczne z poprawą jakości życia. Jednak wzrost gospodarczy przestał spełniać swoją funkcję: od pewnego poziomu, poczucie szczęścia oraz dobrostan ludzi nie rosną już wraz ze wzrostem dochodów. Wraz ze wzrostem bogactwa nie poprawia się też zdrowotność mieszkańców, ani nie wydłuża ich życie.

Wilkinson i Pickett (W.i P.) zadają pytanie: jak w takim razie poprawić jakość życia ludzi, jeśli wzrost dochodów nie przynosi oczekiwanych rezultatów? Czy stopień równości w danym kraju może mieć wpływ na jakość życia jego mieszkańców?

Najbardziej znanym miernikiem nierówności jest indeks Giniego. Gdyby wszystkie dochody trafiały tylko do jednej osoby, indeks Ginego wynosiłby 1. Gdyby były dzielone po równo – wynosiłby 0. Im niższy indeks Ginego, tym większa równość w społeczeństwie.

Autorzy zebrali dane o najważniejszych problemach społecznych z różnych krajów. Wzięli pod uwagę m.in. poziom zaufania, zaburzenia psychiczne (tu: narkomania i alkoholizm), wyniki edukacji, ciąże nastolatek, zabójstwa, współczynnik pryzonizacji (% więźniów w społeczeństwie), chorobę otyłości – i na ich podstawie stworzyli wskaźnik zw. ”indeksem problemów zdrowotnych i społecznych”. Po porównaniu wyników ze wskaźnikiem nierówności dochodów, okazało się, że jest między nimi ścisły związek. Im większa nierówność, tym więcej problemów społecznych.

Co więcej – pomiędzy “indeksem problemów” a przeciętnym dochodem na mieszkańca nie ma takiej korelacji, wynika stąd, że problemy społeczne wynikają nie tyle z ubóstwa czy bogactwa danego kraju, a od poziomu nierówności, który w nim występuje. Ba, najbogatsze kraje (np. USA czy Wielka Brytania) mają tu największe problemy.

Duży stopień nierówności w społeczeństwie budzi silne pragnienie dorównania innym. Chęć zaprezentowania się, nieodstawania. Chęć ta przebiega w poprzek całego społeczeństwa. Nie dotyczy jedynie ludzi ubogich. Nierówność wyzwala frustracje i – jednocześnie – potrzebę ich łagodzenia. Na różne sposoby – poprzez nadmierne zadłużanie się (podtrzymywanie pozorów), ucieczkę od rzeczywistości (uzależnienia, lekomania, choroby odżywiania się), poprzez przemoc, przestępstwa. Ludziom zaczyna towarzyszyć przedłużający się stres, czego skutkiem są nierzadko choroby cywilizacyjne czy zaburzenia psychiczne. Te problemy zdrowotne i społeczne są często traktowane oddzielnie, tymczasem u ich źródła leży wspólna przyczyna – nierówność dochodów.

Badania wykazały też, że nierówność dochodów odzwierciedla silniejszy stopień zhierarchizowania społeczeństwa. Badacze twierdzą, że skala nierówności dochodowych jest niejako szkieletem, który stopniowo obrasta różnicami kulturowymi oraz klasowymi. Rozwiązaniem nie jest nawoływanie do masowej wyobraźni o zwiększenie wrażliwości, wołanie o lepszą edukację – ale przede wszystkim – zmniejszenie nierówności.

Jak mnie widzą

W nierównym społeczeństwie coraz ważniejsze jest jak mnie widzą i co o mnie myślą inni. Czy za bardzo nie odstaję od reszty. Częstym remedium na ten wewnętrzny niepokój i lęk są próby autopromocji wśród osób z zaburzoną samooceną:

  • Osoby o realnych osiągnięciach, łączące poczucie szczęścia ze spełnieniem, wierzące w siebie, zdolne do przyjmowania krytyki, łatwo budujące przyjaźnie i związki, potrafiące ocenić realnie swe silne i słabe strony. Są to osoby ze zdrową samooceną.
  • Osoby ze skłonnościami do agresji, często mające ksenofobiczne poglądy, niewrażliwe na innych, niepotrafiące stworzyć udanych związków osobistych. Zaprzeczające własnym słabościom, nie radzące sobie z krytyką. Są to osoby z niezdrową samooceną.

Bycie człowiekiem, czy tego chcemy, czy nie, oznacza m.in. uwrażliwienie na to, czy nie jest się postrzeganym jako ktoś gorszy od innych. Cecha ta jest nieprzyzwoicie pompowana przez twórców reklam. W.i P. zastanawiają się nawet czy reklamodawcy nie są współwinni wzrostu przemocy w społeczeństwie. Wraz z poczuciem bycia gorszym, rodzi się wstyd. To próby uniknięcia wstydu, ucieczki od tego właśnie uczucia warunkują zachowania większości ludzi.

Dlaczego jednak lęk przed oceną społeczną jest dziś tak niezmiernie silny?

W.i P. uważają, że przyczyniły się do tego następujące czynniki:

1. Społeczności starego typu, gdzie każdy znał każdego, rozpadają się. Dawne poczucie tożsamości osadzone w społeczności, do której się należy, nie ma już racji bytu. To kim się jest, jest czystą kartą.

2. Ludzie tracą umiejętność rozgraniczania pomiędzy szacunkiem jakim darzą go inni ludzie a szacunkiem do samego siebie. Zaczynają obsesyjnie przejmować się tym, jak widzą ich inni.

3. Współczesny konsumpcjonizm znalazł pożywkę w ludzkiej wrażliwości na ocenę innych i nieustannie ją podsyca.

Większa nierówność w społeczeństwie potęguje tę nadwrażliwość na ocenę społeczną, gdyż w takim układzie status społeczny nabiera wielkiego znaczenia.

Koszty nierówności

Najbardziej znaczącym kosztem nierówności jest spadek zaufania w społeczeństwie i rosnące podziały. Jako, że różnice w poziomie życia są traktowane jako wyznacznik statusu społecznego, pogłębiają się podziały pomiędzy mniejszościami a większością, politykami a obywatelami, bogatymi a biednymi. W języku częściej słychać podział na “nas” i “onych”. Ludzie mniej troszczą się o siebie nawzajem, każdy musi radzić sobie sam. Następstwem “faktycznej nierówności” w dochodach jest “nierówność urojona” czyli uprzedzenia.

Tymczasem w bardziej egalitarnych społeczeństwach, ludzie bardziej angażują się społecznie, mają więcej znajomych, ufają innym, są większymi optymistami, mają poczucie sprawstwa i kontroli nad własnym życiem – rośnie kapitał społeczny.

Niezwykle ciekawym znakiem rosnącej nierówności w społeczeństwie, a tym samym rosnącego braku zaufania, jest gwałtowny wzrostu liczby samochodów terenowych typu SUV. W.i P. podkreślają, że używanie tych samochodów w mieście nie ma pozornie sensu, jednak w społecznościach o dużych nierównościach, ich znaczenie jest przede wszystkim psychologiczne. Posiadanie SUV-a mówi o rosnącym braku zaufania do innych i chęci odgrodzenia się przed owymi innymi.

Podobne znaczenie ma zjawisko rosnącej liczby grodzonych osiedli oraz rosnąca sprzedaż domowych systemów alarmowych.

Brak równości wpływa również na status społeczny kobiet. W krajach o większej równości dochodów, status ten jest znacznie wyższy. Jednak nie jest to jedyny czynnik: na pozycję kobiet wpływa także kultura, prawo czy religia danego kraju.

Zdrowa psychika

Osoba zdrowa psychicznie ceni i akceptuje siebie samą; potrafi dbać o siebie, postrzega siebie jako kogoś wartościowego, ocenia siebie według racjonalnych, realistycznych norm. Istnieje zależność pomiędzy procentem ludzi cierpiących na zaburzenia psychiczne a poziomem nierówności w danym kraju. W szczególności chodzi tu o zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju, zaburzenia kontroli impulsu oraz uzależnienia. Związek ten jest najsilniejszy w przypadku kobiet.

Dlaczego tak się dzieje? Co mają wspólnego problemy natury psychologicznej z poziomem równości? Zjawisko to określa się z angielskiego wirusem afluency (influenca – grypa, affluence – dobrobyt), występuje w społeczeństwach przywiązujących dużą wagę do stanu posiadania, zdobywania majątku oraz do oceny innych (a więc – w społeczeństwach o wysokim stopniu nierówności), taki system wartości zwiększa podatność na dystres emocjonalny.

Ponadto zdrowie psychiczne wymaga dobrych, jakościowych relacji międzyludzkich. W społeczeństwach o niskim poziomie zaufania, relacje te są często zaburzone, jeśli są – to często powierzchowne czy ograniczone do najbliższej rodziny i wąskiego kręgu przyjaciół.

Postrzeganie swej pozycji jako niskiej w hierarchii zwykle boli, wywołuje przygnębienie, a nawet depresję, niektórzy tłumią ten ból narkotykami czy używkami.

Zdrowa soma

Większe różnice w poziomie równości społeczeństw – to także wyższy poziom stresu, a więc i większa liczba chorób wywoływanych przez ten czynnik: zawałów, wylewów, choroby wieńcowej, nowotworów. Im niższy szczebel w hierarchii zawodowej, tym więcej chorób przewlekłych. Jednak w społeczeństwach bardziej nierównych, choroby wywołane stresem występują też o wiele częściej u ludzi bogatych. Wiąże się to przymusem utrzymania pozycji w hierarchii.

W. i P. wspominają, że do najważniejszych czynników wpływających na zdrowie fizyczne należą: poczucie kontroli nad własnym życiem, poczucie szczęścia, optymizm, nastawienie do innych ludzi, relacje z innymi.

Co ciekawe, badanie wykazują także, że w krajach stosunkowo zamożnych wielkość wydatków na służbę zdrowia i zaawansowana technologia medyczna nie mają większego wpływu na zdrowie ludności ani na długość życia. Zdrowsze są społeczeństwa bardziej egalitarne, niezależnie od wydatków na służę zdrowia.

A co z otyłością? Oczywiście wpływa na nią środowisko obesogenne: spadek aktywności fizycznej, brak umiejętności kulinarnych, siedzący tryb życia, fastfoody. Jednak znowu związek otyłości z nierównościami dochodów jest tak silny, że nie można go ignorować. Zdaje się, że ludzie w społeczeństwach bardziej nierównych jedzą częściej pod wpływem stresu lub jedzą na pociechę. Jedzenie może stymulować mózg jak narkotyki. Ponadto może łagodzić frustrację związaną z niskim statusem społecznym: “Nie stać mnie na samochód, ale przynajmniej porządnie się najem”.

Edukacja

Niezwykle ciekawym zestawieniem przedstawionym przez W.i P. są wyniki nauczania w relacji do poziomu nierówności w badanych krajach. Istnieje między nimi ścisła korelacja. Nie ma takiego związku pomiędzy wynikami nauczania a dochodem na jednostkę. W krajach o dużym poziomie nierówności, nawet dzieci ludzi bogatych osiągają przeciętnie słabe wyniki.

Z badań wynika, że przemożny wpływ na umiejętność uczenia się ma fakt, jak ktoś czuje się postrzegany i oceniany przez innych. Jest to tak zwany “efekt groźby stereotypu” najbardziej znany z eksperymentów dotyczących oceny zdolności przypisywanych różnym rasom czy płciom, m.in. z głośnych badań Jane Elliott (“niebieskoocy”).

Uczucia mają przemożny wpływ na proces uczenia się. Człowiek uczy się najlepiej, gdy wierzy, że może odnieść sukces, gdy czuje się szczęśliwy. Człowiek zestresowany, przygnębiony, bezradny – wydziela kortyzol, hormon blokujący myślenie i pamięć.

Czy możliwa jest większa równość?

Autorzy podają liczne przykłady świadczące o tym, że większą równość w społeczeństwie można uzyskać na kilka sposobów. Np. za pomocą mądrych podatków i zasiłków, a więc redystrybucji nierównych dochodów. Albo za pomocą większej równości dochodów brutto przed opodatkowaniem i transferami socjalnymi.

W.i P. nie godzą się ze stwierdzeniem, na którym bazuje ekonomia neoliberalna, że naturą człowieka jest zachłanność, chciwość i egoizm. Podają przykłady gier ekonomicznych (np. ulimatum), które pokazują, że ludzie są skłonni dzielić się z innymi, nawet kosztem mniejszego zysku własnego, nawet z ludźmi kompletnie obcymi.

Badania społeczeństw łowiecko-zbierackich ukazują, że na pewnych etapach rozwoju miały one okresy altruistyczne, dzieliły się pożywieniem, wymieniały darami, rozwinęły też tzw. “strategie kontrdominacyjne”, dzięki którym utrzymywano równość. Do takich strategii należały: przygadywanie i ośmieszanie, ostracyzm a nawet przemoc fizyczna w stosunku do każdego, kto próbował dominować nad pozostałymi.

W pewien więc sposób “choroby” społeczeństw o wysokim stopniu nierówności wynikają z zakodowanej w naszych mózgach tęsknoty za równością.

Równość a przyszłość świata

“Kapitalizmu nie da się namówić do ograniczenia wzrostu, tak jak człowieka nie da się namówić, żeby przestał oddychać”

Co dalej? Co z naszą przyszłością? Szaleństwo konsumpcji, rywalizacji o status społeczny, nie wróży światu nic dobrego. Wzrost gospodarczy nie zapewni nam zdrowia, szczęścia czy dobrobytu. Im wcześniej to zrozumiemy, tym lepiej dla nas i przyszłych pokoleń. Potrzeba nam “ gospodarki stanu stałego” postulowanej przez Hermana Daly’ego, który twierdził, że “kapitalizmu nie da się namówić do ograniczenia wzrostu, tak jak człowieka nie da się namówić, żeby przestał oddychać”. Sugerował on, że w nowej gospodarce należy wprowadzić limity pozyskiwania surowców; “mierzyć materialny standard życia sumą dóbr znajdujących się w użyciu, a nie tempem ich obiegu i zużywania” (każda rzecz, która zużywałaby się bądź nie nadawała do naprawy, obniżałaby poziom życia).

Presja konsumpcyjna (wynikająca z rywalizacji o status) uległaby osłabieniu, jeśli panowałaby większa równość. Wzrost jest niejako substytutem równości. Nie byłby już tak potrzebny. Kraje o większej równości charakteryzuje też większa odpowiedzialność za wspólne dobro, za przestrzenie publiczne, środowisko, ochronę przyrody.

Autorzy “Ducha równości” wskazują na wzrastającą pozycję korporacji jako jednego ze źródeł wzrostu nierówności. Większość pracowników dużych firm jest zatrudnionych do realizacji celów, które nie mają nic wspólnego z ich osobistymi celami. Pracownik jest pozbawiony decyzyjności, podmiotowości, a nawet – odpowiedzialności moralnej. Upowszechnienie się demokratycznej własności pracowniczej, systemów akcjonariatu pracowniczego, partycypacji pracowników w zarządzaniu mogłoby odmienić tę sytuację. Poczucie własnej wartości, sprawstwa wynikające z większej równości na każdym poziomie naszego życia, może zmienić nasz stosunek do siebie nawzajem i do świata, w którym przyszło nam żyć.

Współczynnik Ginego w Polsce jest stosunkowo wysoki (w 2011 wynosił 0,33), rośnie też w siłę religia konsumpcjonizmu, maleje zaufanie do innych. Jeśli nie zrobimy nic, by zawrócić z drogi nierówności, potrzeba nam będzie większej liczby więzień, policji, będziemy się zmagać z rosnąca liczbą zaburzeń zdrowotnych, uzależnień, przemocy, przestaniemy współpracować, poziom empatii spadnie… 

Duch równości. Tam gdzie panuje równość, wszystkim żyje się lepiej. Richard Wilkinson, Kate Pickett.

Comments

comments

About The Author

http://progg.eu/wp-content/uploads/ap_avatars/da48d50ba473504c5ef63204481a87be.jpg

Joanna Gołębiewska - proggtywistka społeczna głęboko zainteresowana sprawami zrównoważonego rozwoju, demokratycznej edukacji oraz harmonijnego, ekologicznego życia rozwijającego ludzki potencjał. Redaktorka magazynu "Progg Mag" oraz portalu progg.eu. Ukończyła studia na warszawskiej Szkole Głównej Handlowej, część swojej edukacji odbywając również w Bratysławie i Bergen, obecnie mieszka, pracuje i działa we Wrocławiu. W wolnym czasie poświęca się nauce języków, książkom, podróżom szczególnie w góry, czasem nawet na rowerze. Napisz do mnie

Related posts

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *