Nowe artykuły:
Jest nadzieja – progresywna Europa!

Jest nadzieja – progresywna Europa!

Czy diagnoza ultrakonserwosów: Kaczyńskiego i Orbana, że Europa potrzebuje kontrrewolucji kulturowej jest słuszna? Nie; jest to ostatnia rzecz jaką współczesna Europa potrzebuje! Trzeba wyzwolić się z cienia tych upiornych demonów brunatno – autorytarnego myślenia, które znowu zaczynają zatruwać mózgi. Zamiast tego musimy pozbierać w jedną całość miliony rozproszonych wciąż projektów, które – gdy się w nie głębiej wmyślić – prowadzą w istocie do powstania nowej bio-humanistycznej cywilizacji. I to jest właściwe, wielkie, pozytywne zadanie dla wszystkich Europejczyków! 

O glądałem w TVP Info panel w Krynicy z udziałem Kaczyńskiego i Orbana. Panowie rozmawiali o sytuacji europejskiej, w tym przede wszystkim europejskiej tożsamości. Piszę o tym, bo to ciekawy przykład jak ważni, konserwatywni przedstawiciele elity politycznej Europy Środkowej całkowicie nie są w stanie skonceptualizować realnie dziejących się przemian praktycznie w każdej dziedzinie: od geopolityki po styl życia. Na przykładzie ich debaty widać, że rządy PISu to naprawdę śmiertelne niebezpieczeństwo dla naszego kraju. I to nie tylko dlatego, że niszczą dotychczasowy dorobek wewnątrz kraju. Bardziej dlatego, że dobrowolnie (przez swoje wąskie horyzonty myślowe i uprzedzenia) wyprowadzają nas poza naturalny dla nas system europejski; poza konsolidujący się świat Zachodu.

O czym oni mówili?

Przeprowadzona przez – jak ujął to prowadzący – „gigantów europejskich” analiza sytuacji naprawdę budzi przerażenie (i politowanie zarazem). Swoje rozważania rozpoczęli oni od tezy, że projekt europejski się sypie, także w sensie tożsamości europejskiej, bo Europa Zachodnia odrzuciła tradycyjną tożsamość, tj. chrześcijańską i narodową, i brnie w „na niczym nie opartą” tożsamość europejską. I na tym polega degeneracja Europy (Kaczyński zasugerował, że to stajnia Augiasza), bo wszak nie ma żadnych Europejczyków jako takich i ich tożsamości, są tylko Węgrzy, Polacy i inne narody oraz ich historyczna tożsamość (kultura). A jej rdzeniem były i być powinny: chrześcijaństwo (katolicyzm) oraz „wartości narodowe”. Trzeba więc sobie jasno powiedzieć, że ludzie na Zachodzie, którzy bardzo często uważają, że nie można podkreślać religijności, ani narodowości („bycie Polakiem, czy Francuzem jest już niemodne”, jak zauważył Orban) – prezentują zdegenerowany wymiar kultury. Dlatego ze strony Środkowej Europy musi wyjść konkrrewolucja (jak ujął to Orban), dzięki której tożsamość chrześcijańska i narodowa znowu będzie w centrum traktatów europejskich (+ pragmatyki działania instytucji UE). Inaczej grozi Europie rozpad a może i upadek w ogóle. Zjednoczone kraje międzymorza (Europa Środkowa) mają zatem misje nawrócenia całej Europy ponownie na „prawdziwe wartości”.

Niestety, żaden z panelistów nie zadał sobie trudu, aby jakoś bliżej określić na czym faktycznie miałyby się opierać owe „wartości narodowe” albo jak Europa miałaby realnie funkcjonować w oparciu o „kulturę chrześcijańską”. Nie określili także co my, Polacy, czy Węgrzy, mielibyśmy wnieść oryginalnego do kultury europejskiej. Orban wspomniał tylko, że Polacy mają większe sukcesy, niż Węgrzy, bo u nas tradycyjna tożsamość oparta na chrześcijaństwie jest mocniejsza. Pytanie jednak: jak to faktycznie działa – pozostało bez odpowiedzi.

Co o tym myśleć?

Przyjmijmy te ich bajania za dobrą monetę. Zastanówmy się, może faktycznie Europa ulega degeneracji, bo brak jej tradycyjnych, narodowych i chrześcijańskich wartości? Ale od razu rodzi się pytanie: wartości narodowych – w rozumieniu francuskim, włoskim, niemieckim, czy innym? Przecież Europa to od prawieków tygiel obyczajów, mentalności, które ukształtowały wiele różnych tradycji narodowych. Czyżby obaj panowie założyli, że cała Europa powinna przyjąć specyfikę tradycji narodowych Środkowych Europejczyków?! To przecież absurd! Brednie plecione przez ludzi całkowicie nie rozumiejących na czym polega specyfika dzisiejszego świata. W perspektywie europejskiej nie do pomyślenia jest nie tylko powrót do tradycyjnego myślenia opartego na przed-nowoczesnej, ultrakatolickiej wizji świata (którą Kaczyński z takimi sukcesami podtrzymuje w naszym kraju); nie do pomyślenia jest nawet w ogóle system, który oddzielne, narodowe tożsamości (i ich specyfiki) 28 krajów przekładałby na „wydajny system” całej UE. To nawet dla średnio rozgarniętych Europejczyków prawda banalna (jednak nie dla naszych herosów).

A do tego, standardem wiedzy nie wymagającym dalszej debaty jest fakt, iż to właśnie owe „tradycyjne wartości narodowe” były od wieków istotnym powodem konkurencji, wrogości i wojen między Europejczykami (w bliskich nam czasach związane z faszyzmem i nazizmem). A z drugiej strony, na chrześcijaństwo trzeba patrzeć jak na ideologię wszechmocnej instytucji Kościoła katolickiego, który od wieków jest głównym przeciwnikiem wszelkich tendencji rozwojowych i emancypacyjnych. Na każdym etapie dziejów dążył do sprawowania niczym nieograniczonej władzy za pomocą szerzenia ciemnoty, zabobonów, ograniczania wolności, edukacji, odbierania ludziom godności samostanowienia o sobie itp. Z tego powodu wybuchła reformacja i oświecenie, które gruntownie przeorały zachodnioeuropejską tożsamość. Owszem, Kościół ma prawo nieść przesłanie religijne i pociechę duchową w prywatnej przestrzeni między wierzącym a kapłanem, ale nie może pełnić żadnej roli politycznej, czy geopolitycznej. To Europejskie abecadło. W tym kontekście myślenie, że można zrobić kontrrewolucję, która te ultrakonserwatywne demony narzuci na powrót całej Europie to przejaw jakiejś szalonej manii prześladowczej.

Głębsze wmyślenie się w sytuację europejską każe dojść do przeciwnych wniosków: to wciąż nie wyplenione narodowe, konserwatywne demony krążące tu i tam nad Europejczykami oraz brak odwagi w wytyczeniu progresywnej wizji stworzenia jednolitego państwa europejskiego na fundamencie dorobku europejskiej post-oświeceniowej nowoczesności (w tym krytycznej kultury awangardowej i post-nowoczesnej) – jest właśnie powodem problemów Europy!

Czyli problemem nie jest za dużo progresu – ale właśnie za mało!

Odnośnie zaś do tożsamości: nie tyle potrzebujemy wtłaczania nas w dawno obumarłe (podtrzymywane tylko na siłę przez konserwosów) stereotypy narodowe i katolickie, ale ze wszystkich sił musimy skoncentrować się na tworzeniu nowej tożsamości Europejczyków – kobiet i mężczyzn. Owszem, powinna ona, w jakiejś części, odwoływać się do fundamentów grecko – rzymskich (przy czym chrześcijaństwo jest – jak słusznie uważał Nietzsche – ich wersją „dla mas”). Powinna także w jeszcze większym stopniu korzystać z tradycji oświeceniowo – modernistycznych; a w tym także postmodernizmu oraz myślenia krytycznego. To jednak nie wszystko. Musimy zdać sobie sprawę, że pod jazgotem coraz głośniejszych w Europie narodowców, szowinistów, militarystów i regresywistów wszelkiej maści (czyli ludzi żyjących w strachu, bez wyobraźni) – dokonuje się reset cywilizacji i jej kultury. Powstają nowe koncepcje, teorie naukowe będące zalążkiem nowego paradygmatu kultury.

Trudno je tutaj omówić dokładnie (opisujemy na Proggu). Ogólnie można powiedzieć, iż są to współczesne nurty akcentujące współpracę, twórczą koegzystencję, zrównoważony, zielony rozwój, poszanowanie Planety, styl życia oparty na harmonii i zdrowiu. One – w szerszej perspektywie – są zalążkiem nowej cywilizacji ludzkiej; cywilizacji opartej na nowej harmonii między ludźmi i między ludźmi i planetą (bio-humanistyczna cywilizacja).

I tworzenie tej nowej, zhumanizowanej, zintegrowanej z Planetą wersji cywilizacji europejskiej jest wyzwaniem dla Europejczyków na 21 wiek.

W perspektywie tego nowego paradygmatu trzeba przemyśleć praktycznie wszystkie dziedziny życia: od ekonomii, przez reguły polityki i geopolityki, na edukacji, regułach zdrowego i harmonijnego życia kończąc.

I nie jest to mrzonka. Praktycznie każdy, kto nie marnuje czasu na marsze pod brunatnymi sztandarami, czy klepanie pacierzy, ale rozgląda się czujnie wokół siebie, może zobaczyć jakie jest bogactwo nowych pomysłów, rozwiązań, technologii, projektów itp. Świat buzuje nową energią (chociaż nie mówią o tym w TV i mediach głównego nurtu!). A tymczasem nasi „europejscy giganci” z uporem maniaka proponują Europie zakurzone sztandary (zżarte przez żerujące na padlinie robactwo) z emblematami narodu i wiary ojców (czytaj: autorytarnym społeczeństwem, opresyjnym państwem i kościołem). Nie dociera do nich żadna myśl, że może wystarczy już tego faktycznego i symbolicznego zamordyzmu.. że ludzie chcą wolności, rozwoju, ekspresji ich potencjałów.. Że świat naprawdę się zmienia. Nie! Skoro Europa wyzwala się z tych miazmatów – przeprowadzimy kontrrewolucję i przypomnimy im „jedynie słuszne, odwieczne wartości”. Żenujące.

Dlatego musimy głośno krzyczeć: nie! Po stokroć! Nie potrzebujemy dzisiaj w Europie (a jeszcze bardziej: w Polsce) regresywnej kontrrewolucji (czytaj: powrotu do przed-nowoczesności, czy może zmodernizowanego trochę infrastrukturalnie średniowiecza…) –

potrzebujemy wielkiego skoku ku przyszłości; potrzebujemy dobić do cywilizowanego świata nie tylko poprzez dobre autostrady i nowocześniejsze fabryki – znacznie bardziej ważne jest nadrobienie dystansu w zakresie otwartego, kreatywnego myślenia, tworzenia warunków dla zhumanizowanego, wyzwalającego potencjał ludzi i społeczeństw, rozwoju.

A zatem, zamiast poddawać się smutnym karłom konserwatyzmu, żywiącym się ludzkim strachem i beznadzieją – musimy znowu podjąć wielkie projekty intelektualne (rozwinąć „wielkie narracje”) oraz praktyki kulturowe. Nasza ludzka droga na tej Planecie to progres (chociaż na każdym etapie dziejów oznacza on co innego!). Jesteśmy stworzeni do przekraczania dawnych ograniczeń, badania co jest dalej, ulepszania samych siebie i wszystkich aspektów naszego tutaj trwania. Na tym polega człowieczeństwo!

Dlatego wierzę, że mimo przesiąkania do głównego nurtu debaty europejskiej coraz mocniejszych dawek konserwatywnych trucizn (wszak Kaczyński i Orban to nie jedyni ich hurtownicy) – zdołamy się oprzeć wzbierającej fali barbarzyństwa. Wolny duch ludzi nie takie trudności przezwyciężał!

Rewolucja progresywna – zamiast konserwatywnej kontrrewolucji!

Comments

comments

About The Author

Innowator.

Ukończył studia na Wydziale Filozoficznym KUL; stypendysta u prof. Leszka Kołakowskiego na University of Oxford. Ukończył także studia podyplomowe: Zarządzanie Finansami i Inwestycje Finansowe na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu oraz Public Relations w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu.
Zajmuje się filozofią miasta, architektury (w ramach think-tanku BioCity Project) oraz trendami rozwojowymi w kulturze i cywilizacji, prowadzącymi do zmiany panujących paradygmatów.
Także właściciel innowacyjnej agencji konsultingu terytorialnego: Metamorphosis Innova City. W jej ramach zaprojektował i wdrożył kilkanaście innowacyjnych marek i strategii terytorialnych dla wielu polskich miast, w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju i deliberacji społecznej. Współzarządzający Fundacją Nowej Kultury.

Redaktor portalu progg.eu

Napisz do mnie

Related posts

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!