Nowe artykuły:
Przeciw urbanistyce modernistycznej (na tle Nowych Żernik).

Przeciw urbanistyce modernistycznej (na tle Nowych Żernik).

Artykuł składa się z dwóch autonomicznych części. W pierwszej – autor rekonstruuje podstawowy kod myślowy („Kod genetyczny”) urbanistyki modernistycznej, a w drugiej – odnosi go do osiedla Nowe Żerniki we Wrocławiu, które ma być „wzorcową” realizacją w tym zakresie w Polsce. Oba aspekty nie wytrzymują krytyki i – na podstawie całości rozważań – autor stwierdza, iż pilnie potrzebujemy nowych kodów i wzorców organizujących nasze przestrzenie życiowe (osiedla).

I. Bazowy kod myślowy urbanistyki modernistycznej

1.

W artykule Nowe Żerniki – europejska stolica architektonicznego prowincjonalizmu zapowiedziałem, że na przykładzie tego osiedla (NŻ, WUWA2) we Wrocławiu przyjrzę się wzorcom myślowym organizującym rozwój architektury (głównie mieszkaniowej) w naszym kraju, na tle trendów światowych.

W obecnym artykule skupiam się na koncepcji urbanistycznej NŻ w odniesieniu do założeń urbanistyki modernistycznej. W kolejnych artykułach przejdę – na podstawie tych ustaleń – do współczesnych osiągnięć urbanistyki zrównoważonej. Od razu podkreślę, że nie interesuje mnie urbanistyka z punktu widzenia architekta i urbanisty, ale jej użytkownika. Ciekawią mnie szczególnie dwa aspekty:

1. Czy proponowane rozwiązania służą jakości życia (dobrostencja) ludzi oraz

2. Czy są one przyjazne dla natury (zrównoważony rozwój).

2.

Budownictwo na potrzeby osiedli mieszkaniowych; na potrzeby ludzkich przestrzeni życiowych (habitat, lokus) ma zasadniczy wpływ na obie wskazane powyżej kwestie. Jest oczywiste, że jakość życia jest w sposób znaczący zależna od charakteru rozwiązań architektonicznych i urbanistycznych osiedla – ich przyjazność i humanistyczny a nie tylko finansowy wymiar jest fundamentem satysfakcjonującego życia.

Podobnie jest z kwestią drugą – prawdopodobnie ok. połowa użytkowanej dzisiaj przez ludzi energii związana jest z zabudowanym środowiskiem i sposobem, w jaki wchodzimy z nim w reakcje. Budynki, ich ogrzewanie, klimatyzacja, umeblowanie, ich inne urządzenia, wszystko to razem zużywa w znacznym stopniu zasoby, generuje odpady i toksyny, a także emituje dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane, które poważenie degenerują środowisko naturalne, które – koniec końców – oddziałuje na cały nasz organizm.

Ale to nie wszystko. Wzorce urbanistyczne mają ogromny wpływ na styl życia ludzi. Jeżeli architektura i urbanistyka wspiera marnotrawstwo energii i innych zasobów, to mieszkańcy częściej będą wspierać wysoką konsumpcję i styl życia oparty na marnotrawstwie, bo formy otoczenia, w którym żyją będą sprawiać, że inne postępowanie będzie utrudnione. Natomiast, jeżeli wzorce urbanistyczne osiedla stworzone tak, aby wspierać wysoką efektywność, niskie zużycie energii i mało marnotrawny styl życia, to najprawdopodobniej ich mieszkańcy znacznie bardziej będą wspierać taki właśnie styl życia. Mam tu na myśli rozwiązania, dzięki którym mieszkańcy będą mogli swobodnie poruszać się na piechotę i nie będą musieli podróżować daleko, aby zaspokoić ich codzienne potrzeby; jeżeli będą mieli  wokół siebie wiele przestrzeni wspólnych, w których będą mogli spędzać czas z innymi bez konieczności wykorzystywania dużej ilości energii i zasobów i jeżeli samo wykorzystywanie dostępnej infrastruktury będzie zoptymalizowane na potrzeby wszystkich mieszkańców – to jest jasne, że nawet osoby z relatywnie dużymi dochodami, będzie prowadzić relatywnie oszczędny i efektywny tryby życia.

Jest zatem oczywiste, że formy i zasady, według których powstają osiedla i miasta mają krytyczne znaczenie dla jakości naszego życia i stanu środowiska. Rozumieją to architekci i urbaniści na całym świecie. Dlatego coraz mocniej porzucają oni panujący dotąd model urbanistyki modernistycznej i gorączkowo poszukują nowych rozwiązań (niestety, nie dotyczy to raczej naszego kraju).

3.

Zanim rozważymy (w następnym artykule) zasady współczesnej urbanistyki zrównoważonej, przyjrzyjmy się dogłębniej: na czym polega model urbanistyki modernistycznej?

  1. Le Corbusier, Ville Contemporaine, 1922 – projekt miasta dla 3 mln mieszkańców dla Paryża z 1922 roku (potem rozwinięty w ramach ramach idei „Plan Voisin”, 1925 oraz „Ville Radieuse”, 1933). Pierwsze szkice nowoczesnego miasta, tworzące kod genetyczny modernistycznej urbanistyki do dzisiaj.
  2. Le Corbusier, model "Ville Radieuse" - "miasta promiennego". Widzimy znajomą sylwetę współczesnych miast. Już wtedy bowiem sformułował on podstawy współczesnej urbanistyki - wielkie wieżowce z funkcjami komercyjno-biurowymi w centrum oraz pozioma zabudowa blokowa, z funkcjami mieszkaniowymi otaczająca centrum. Układ niby logiczny, niemniej całkowicie sztuczny, nieludzki, nie respektujący modeli funkcjonowania natury..
  3. Le Corbusiers, "Plan Voisin", 1925. Jest to fragment makiety; w rzeczywistości Le Corbusier proponował budowę w centrum Paryża 64 gigantycznych wieżowców, otoczonych niezliczoną ilością poziomych bloków mieszkalnych - tak powstał model industrialnego miasta: centralne struktury maszynerii miasta czerpią zasoby (ludzie, energia, surowce, prefabrykaty itp.) z wielu modułów niższego rzędu, peryferyjnych.. Model można multiplikować w nieskończoność (co wciąż widzimy w naszych miastach).
  4. Le Corbusier, "Plan Voisin" - w centrum zaprojektował on centrum komunikacyjne, w którym miały się krzyżować drogi autobusów i tramwajów miejskich. Naturalnie, przywiązywał on też olbrzymią wagę do samochodów. W przyszłości zakładał, że między wieżowcami będą lądowały samoloty, stąd między blokami (na najwyższej kondygnacji) zaprojektował lotnisko. W istocie, stworzył on model huba komunikacyjnego, który wciąż jest rdzeniem organizującym współczesne miasta.
  5. Le Corbusier, "Plan Voisin" - nowoczesne miasto to w istocie sztuczna, abstrakcyjna przestrzeń stworzona dla "nowego człowieka"... My podzielibyśmy dla monomana, czy tez homo oeconomicusa (czego sam Le Corbusier nie zakładał, ale co nierozważnie sprowokował).
  6. Ludwig Hilberseimer, La citt verticale, 1924Ludwig Hilberseimer, La citt verticale, 1924
  7. Ludwig Hilberseimer, La citt verticale, 1924 2Ludwig Hilberseimer, La citt verticale, 1924
  8. Wystawa Futurama, w ramach Wystawy Światowej w 1939 roku w Nowym Yorku, projekt Norman Bel Geddes. Projekty na wystawie stworzyły konkretny model realizacyjny współczesnych miast samochodowych. Projektant przedstawił różne warianty komunikacji autostradowej wewnątrz, jak tez między miastami.
 

Powyżej widzimy dwa ikoniczne przykłady tego nurtu – projekt Le Corbusiera, Ville Contemporaine, 1922 – projekt miasta dla 3 mln mieszkańców dla Paryża z 1922 roku (potem rozwinięty w ramach idei „Plan Voisin”, 1925, a przedstawiony w książce „Ville Radieuse”, 1933) oraz – La città vertical Ludwiga Hilberseimera z 1924 roku. Żaden z nich nie został zrealizowany, ale oba zainspirowały realizacje od Moskwy do Brasili.

[ct_infoblock title=”Modernizm w urbanistyce” url=”your url here” icon=”book”] To w tych projektach ujawnił się swoisty kod myślowy wyznaczający praktykę modernizmu trwającą praktycznie do dzisiaj. Zakłada ona dążenie do zaprojektowania danej struktury urbanistycznej (funkcjonalnego fragmentu miasta) w świetle jednorodnej, uniwersalnej, stricte racjonalnej zasady, czy wizji. Przy czym zasada ta nie zostaje wyprowadzona z lokalnych uwarunkowań: konkretnie rozumianych potrzeb ludzi, uwarunkowań krajobrazowych, historycznych, kulturowych itp. (nie mówiąc już poznawaniu tych potrzeb ludzi w toku badania ich i współpracy z nimi!), ale najczęściej jest oderwanym od wszelkich realiów („abstrakcyjnym”) konceptem, przeważnie ukutym na bazie zasad geometrii. Punktem odniesienia dla myślenia urbanisty – modernisty nie jest zastany świat przyrody, czy zwyczajów i potrzeb ludzi; tym światem jest świat industrialny: model działania fabryki, nowoczesnych urządzeń technicznych oraz sztuka abstrakcyjna (de Stijl, konstruktywiści, neoplastycyzm, suprematyzm)[1]. Projektant nie chce więc rozwiązywać naprawdę (mimo, że często to głosi) lokalnych problemów w świetle lokalnych uwarunkowań, ale chce stworzyć sztywną, uniwersalną zasadę projektową, wg. której stworzy nowe, radykalnie antropocentryczne środowisko życia (dlatego właśnie ten model działania – przez analogię do pooświeceniowego programu zmian kulturowo – cywilizacyjnych nazywamy „modernizmem”). I, wtórnie, dąży on \ ona do wtłoczenia całego bogactwa życia w te sztywne, do bólu logiczne układy brył (w naszych czasach modelowanych przez komputery i programy wspomagające projektowanie).[/ct_infoblock]

W naszym przykładzie widzimy układy, pozbawionych lokalnych cech estetycznych, gigantycznych bloków mieszkalnych, zorganizowanych wokół symetrycznych osi równowagi, nie tworzących więc klasycznych ulic. Bloki nie stanowią zwartej linii zabudowy, ale stawiane są punktowo. Łączą się z innymi jedynie na zasadzie konsekwencji geometrycznej, którą trzeba odczytać z większej perspektywy (w późniejszych czasach założenie to znacznie osłabło, zob. galerie poniżej). Zamiast klasycznie rozumianych centrów osiedlowych (z funkcjami „miejscotwórczymi” i handlowymi), Le Corbusier przewiduje wielkie centra komunikacji, w formie hub’ów na których ludzie będą zmieniać dostępne środki komunikacji (zakładał on nawet wykorzystanie niewielkich, lokalnych linii samolotowych). Centra te łączone są gigantycznymi autostradami (szlaki dla pieszych są wydzielone – podkreśla to szczególnie Hilberseimer – wynosi on je nawet wysoko ponad powierzchnie dróg; u Le Corbusiera koncept ten widoczny jest dopiero w założeniach „Planu Vosin”). Widzimy także gdzie nie gdzie przestrzenie zielone. Ich wykorzystanie jednak odwraca naturalną proporcję: to nie ludzkie twory dostosowują się do lokalnych uwarunkowań przyrodniczych (jak było przez wieki), ale to przyroda została wtłoczona w sztywne, sztuczne strefy, w której pozwolono jej egzystować (np. klomby, kwietniki, skwery, ogrody na dachach itp.).

I tak wygląda gotowy model („kod genetyczny”) urbanistyczno-architektoniczny osiedla modernistycznego (nie ma w praktyce żadnych w stu procentach miast modernistycznych), którego klony widzimy na całym świecie w tysiącach realizacji.

Jak wygląda realizacja tego kodu w praktyce?

  1. Brasilia, projekt urbanistyczny pod kierunkiem Lucio Costy, 1956 - prawdopodobnie najbardziej konsekwentny przykład wdrożenia przedstawionych powyżej zasady organizacji „nowoczesnego miasta”. Zgodnie z zasadą naczelną przestrzeń została podporządkowana sztywnym osiom symetrii, wywiedzionym z geometrii: wokół szerokich korytarzy komunikacyjnych, rozstawiono rzędy identycznych budynków ministerstw. W oddali budynki parlamentu i pałać prezydenta republiki. Cały układ doskonale reprezentuje model hierarchicznego, industrialnego społeczeństwa.
  2. Brasilia, projekt urbanistyczny pod kierunkiem Lucio Costy, 1956 - natura jest tu obecna tylko w postaci wielkich połaci trawy i nielicznych drzew (nie są to parki!), także wtłoczonych w tzw. strefy zieleni.
  3. Brasilia, projekt urbanistyczny pod kierunkiem Lucio Costy, 1956 - miasto radykalnie samochodo-centryczne. Autostrady prowadzą nawet na osiedla mieszkaniowe - wciąż marzenie niejednego Polaka..
  4. Brasilia, projekt urbanistyczny pod kierunkiem Lucio Costy, 1956 - przykład całkowicie sztucznego, pozbawionego lokalnego kolorytu antropocentrycznego krajobrazu miejskiego. To nie jest już dzisiaj dobry model do rozwoju osiedli i miast!
  5. Tym razem widzimy osiedle “The Starrett City”, East New York, 1974. Jest ono jakby kopią propozycji Le Corbusiera i Hilberseimera. Wokół korytarzy drogowych (tutaj wszakże łączących się ze strefami ruchu pieszego) rozstawiono bloki mieszkalne i budynki usługowe. Projekt niezwykle przypomina wiele rozwiązań stosowanych w tym czasie także w Polsce i całej Europie Środkowej i Wschodniej.
 

Resumując, istotą urbanistyki modernistycznej jest –

  • KONTEKST POWSTANIA – początek XX wieku, czasu przyśpieszonego rozwoju społeczeństwa industrialnego, którego efektem była lawinowa przeprowadzka ludzi ze wsi do miast, podejmujących pracę w nowych fabrykach. Miasta i osiedla modernistyczne miały rozwiązać podstawowy problem: potrzeba tanich mieszkań, gwarantujących przyzwoite warunki życiowe dla milionów ludzi. Zarazem był to czas rozwoju modernizmu w kulturze.
  • IDEA – architektura i urbanistyka w służbie nowego, racjonalnego, sprawiedliwego społeczeństwa; społeczeństwa budującego nowy wymiar cywilizacji, w oparciu o racjonalne normy działania, przemysł i nieograniczone wykorzystanie bogactw naturalnych. Nowa (modernistyczna) urbanistyka to dziedzina wpisująca się w ten kontekst. Kieruje się ona:
    • oświeceniowymi zasadami racjonalności
    • myśleniem naukowym, w którego centrum jest inżynieria, matematyka, geometria,
    • naśladowaniem funkcjonowania maszyn, fabryk; metod zarządzania procesami; sztuki abstrakcyjnej tworzącej uniwersalne modele organizacji przestrzeni
  • TYPOLOGIA – miasto modernistyczne to: miasto antropocentryczne (= nie liczące się z krajobrazem, ekosystemami na danym terenie; tworzące nowy, sztuczny porządek zagospodarowania przestrzeni kreowany na wzór mechanistycznej racjonalności przemysłowej). To inaczej: miasto dla abstrakcyjnie rozumianych (a nie realistycznie), statystycznych ludzi, miasto dla samochodów, miasto marnotrawne (nie liczące się z energią i zasobami).
  • STRUKTURA – kuboidy umieszczone oddzielnie w przestrzeni wg. abstrakcyjnego, geometrycznego (nie liczącego się z uwarunkowaniami lokalnymi) pomysłu. Układane raz wokół prostoliniowych, symetrycznych osi, kiedy indziej na planach bardziej skomplikowanych; łączone monstrualnymi drogami szybkiego ruchu. Zieleń pełni w planach osiedli rolę funkcjonalnego dodatku. Układy multiplikowane w nieskończoność, czyli nie tworzące prawdziwej lokalnej tożsamości, czyli globalnie samopodobne.
  • METODA – typizacja, uniformizacja (jako podstawy prefabrykacji); a także multiplikacja (czyli tworzenie struktury poprzez zestawianie homogenicznych elementów, na podstawie abstrakcyjnych zasad tworzenia relacji).
  • SYMBOLIKA – racjonalny porządek fabryczny, społeczeństwo industrialne (potem: społeczeństwo konsumpcyjne).
  • ASPEKT SPOŁECZNY – mimo deklarowanych funkcji społecznotwórczych, bardzo często urbanistyka ta nie służy budowie relacji społecznych, bowiem planistom permanentnie brak wiedzy o zmiennych potrzebach ludzi (brak badań i prawdziwej pracy z realnymi ludźmi). W rezultacie najczęściej nie tworzy ona prawdziwie przyjaznych, kameralnych terenów wspólnych tylko typowe, masowe, najczęściej przerośnięte rozwiązania, które bardzo szybko się degradują. Brak tu także zwartej zabudowy usługowej, ulice zaś mają najczęściej charakter dróg przelotowych. A ponadto, rozrzucone w przestrzeni budynki są często zbyt daleko, aby spotykać ich mieszkańców w sytuacjach pozakonwencjonalnych, co nie sprzyja wchodzeniu z nimi w relacje. Badania wykazują, że na większości blokowisk występuję patologiczna alienacja mieszkańców.

Ocena modernizmu w urbanistyce 

osiedla modernistyczne w najlepszym swoim wydaniu (przede wszystkim z pierwszej połowy XX wieku) niewątpliwie stanowią osiągnięcie w kontekście problemów początków i połowy XX wieku (brak mieszkań – tanich, funkcjonalnych, dostarczających zdobyczy cywilizacji szerokim rzeszom ludzi). Ale stopniowo rozwiązania skonwencjonalizowały się. Z jednej strony – około połowy XX wieku – narzucono architektom (np. w tzw. „krajach socjalistycznych”) model architektury przemysłowej, w której dążono do maksymalnej typizacji rozwiązań, w dążeniu do maksymalnej wydajności w budowie jak największej ilości identycznych mieszkań. W innych przypadkach („kraje kapitalistyczne”) deweloperzy narzucili dążenie do maksymalnej redukcji kosztów, oszczędności terenu i szybkości budowy mieszkań. Założenia o minimalizmie i funkcjonalizmie wykorzystano więc do redukcji wszelkiej myśli budowlanej do stereotypowego przemysłu, zupełnie obcego potrzebom ludzi. Wątpliwy zatem koncept budowy siedzib ludzkich w oparciu o sztucznie wymyślone, nie odwołujące się do lokalnych uwarunkowań, ale do osiągnięć awangardy artystycznej rozwiązania architektoniczne i urbanistyczne, teraz dodatkowo przekształcono w produkcje budowlaną (nie mającą tak naprawdę statusu architektury). Tak powstały koszmarne betonowe osiedla blokowisk, które nie dość, że są częścią zdehumanizowanego świata cywilizacji przemysłowej, w których utwierdza się tylko redukcjonistyczny model życia (człowiek jako jednostka statystyczna, pozbawiona indywidualnych cech i potrzeb), to są przy tym skrajnie nieprzyjazne wobec natury.

Dzisiaj są to rozwiązania całkowicie przestarzałe, generujące mnóstwo problemów społecznych, ekonomicznych i ekologicznych. Niemniej, istnieje wciąż pewien potencjał w powiązaniu najlepszych tradycji tego typu urbanistyki z założeniami zielonego budownictwa (przynajmniej jako panaceum dla wciąż istniejącego potężnego głodu mieszkaniowego), czyli powstanie linii myślenia, którą nazywam zielonym modernizmem[2].

II. Nowe Żerniki, czyli bezideowy standard..

4.

To teraz zajmijmy się NŻ (WUW-ą2).

  1. Plan NŻ (WUWA2). Urbanistyka nawiązuje do wczesnych realizacji modernistycznych; mamy bowiem do czynienia z rozluźnioną forma kwartałów, przynajmniej w części północnej, co jest właśnie charakterystyczne dla realizacji z tego wczesnego okresu (zob. np. realizacje Oud’a, Taut’ów, Gropiusa). Niestety, zgodnie z kodem modernizmu - układ nie bierze pod uwagę uwarunkowań terenowych czy krajobrazowych, nie tworzy też żadnej lokalnej specyfiki . A przy tym jest zupełnie schematyczny, nawet jak na standardy modernistyczne. Mamy we Wrocławiu (nie mówię nawet o świecie) rozwiązania urbanistyczne znacznie bardziej ciekawe - zob. dalej.
  2. Osiedle Sępolno, Wrocław. Granice ścisłego osiedla zaprojektowanego przez architektów Paula Heima, Hermanna Wahlicha i Alberta Kemptera i realizowanego w latach 1919-1935. W stosunku do koncepcji urbanistycznej NŻ - jest to przykład arcydzieła, o parę klas ciekawszego koncepcyjnie i gwarantującego ludziom wyższą jakość życia (aspekty "społecznotwórcze", obcowanie z przyrodą, zróżnicowanie przestrzeni, "ludzka skala" stwarzająca doznania intymności).
  3. Osiedle Księże Małe we Wrocławiu, zbudowane w latach 1928-1930 według projektu Paula Heima i Alberta Kemptera. Osiedle ma paskudną architekturę, ale jest niewątpliwie dobrze zaplanowane. Ludzka skala budowli oraz duża ranga zieleni między budynkami, kwartałowa zabudowa, nie traktowana jednak ortodoksyjnie - daje cały zestaw kameralnych, pozytywnych odczuć.
  4. Osiedle Przyjaźni, Wrocław. Pierwsze budynki zaczęto montować z wielkiej płyty w grudniu 1976 roku. Autorem projektu jest architekt Witold Molicki. W pewnym stopniu nawiązuje ono do poprzednich przykładów, łączy bowiem architekturę modernistyczną z pół-otwartą zabudową. Budynki tworzą w pewnym stopniu zwartą zabudowę, która daje szansę na nawiązywanie pozytywnych relacji społecznych, tworzenie lokalnej tożsamości. Niestety, obecnie brak dobrej infrastruktury wypoczynkowej, terenów zielonych, co znacznie ogranicza rangę samego układu urbanistycznego. Także sama architektura jest już całkowicie archaiczna.
  5. Osiedle Przyjaźni, Wrocław, 1976, Witold Molicki. Mimo wspomnianych na poprzednim slajdzie ograniczeń - urbanistyka osiedla, która zrywa z zabudowa punktową oraz zwykłymi kwartałami - jest wciąż lepszą inspiracją dla współczesnych urbanistów, niż to, co oferują NŻ.
  6. Lubelska Spółdzielnia Mieszkaniowa, zaprojektowane pod kierunkiem Oskara Hansenana. Jest to klasyczny przykład modernizmu z czasów PRL, chyba najlepsze osiedle, jakie powstało w tamtych latach. Obszar LSM złożony jest z osiedli mieszkaniowych: Piastowskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Sienkiewicza, Prusa i Konopnickiej. Zabudowę tworzą przede wszystkim budynki wielkopłytowe, ale też wille. Linie zabudowy odchodzą od sztywnych zasad tworzenia geometrycznych osi symetrii, są zróżnicowane i, w pewnych sensie, biorą pod uwagę lokalny krajobraz i budowę terenu..
  7. LSM, Oskar Hansenan. Układ zabudowy, jak wspomniałem, jest zależny od kształtu terenu, warunków bioklimatycznych i zieleni, wśród której ukryto budowle. Osiedle składa się z wielu mniejszych sub-centrów, które tworzą lokalne węzły. Jest tu jakiś początek myślenia sieciowego o organizacji przestrzeni mieszkaniowej.
  8. Oskar Hansen, główny urbanista, wykorzystał pagórkowate położenie Lublina i usytuował budynki na skarpach, natomiast drogi dojazdowe do osiedla w naturalnych wąwozach. Między lokalnymi centrami zabudowy pozostało bardzo dużo wolnej przestrzeni, w której powstały spore tereny zielone. Całość jest o parę klas ciekawsza od tego, co oferują NŻ.
  9. LSM rozwija się nadal. Utrzymywana jest zasada kameralnej zabudowy świetnie wykorzystującej zróżnicowanie terenu.
  10. Zabudowa jest mieszana, mamy zarówno zabudowę wielkoblokową, niskoblokową i willową. Ilość zieleni na osiedlu jest naprawdę wyjątkowa, mamy całe szeregi przydomowych małych parków, rabatek i przytulnych ogrodów przydomowych, tworzy to niezwykle kameralny charakter osiedla, dający okazję do prawdziwego wypoczynku od industrialnych realiów codziennego życia. Wszystko to sprawia, że osiedle oferuje wciąż naprawdę wysoką jakość życia.

Dla mnie jest jasne, iż wszystkie te przykłady prezentują znacznie ciekawszy plan osiedla od tego, co proponują NŻ. Nie odwołują się ani do szachownicowego (zamknięte kwartały), ani do otwartego, punktowego wzorca zabudowy. Z pewnością prezentują rozwiązania dalekie od ideału, ale widać przynajmniej w każdym z tych przypadków jakąś próbę zindywidualizowania planowania przestrzeni, nadania osiedlom jakiegoś humanistycznego rysu. Chyba najlepiej udało się to na Sępolnie i LSM-ie. W pierwszym przypadku, mamy właściwą skalę budowli i bardzo ciekawą strukturę osiedla bardzo mocno zanurzonego w zróżnicowanej zieleni. Można je chyba nawet uznać za zgodne z koncepcją osiedla – ogrodu. W przypadku LSM-u szczególną uwagę zwraca kreatywne wykorzystanie rzeźby terenu, w którą (w pewnym stopniu) wpisano strukturę zabudowy i arterie komunikacyjne. Osiedle (a właściwie kompleks osiedli) także ma, łamiącą schemat kwartału, strukturę oraz bardzo ciekawie rozwiązane, bardzo różnorodne strefy zieleni, które niezwykle humanizują charakter osiedla. Każde z tych osiedli ma także pełną infrastrukturę na potrzeby mieszkańców: szkoły, żłobki, sklepy, infrastrukturę wypoczynkową (ławki, urządzenia do ćwiczeń dla dzieci) itp[3].

Natomiast, NŻ to konwencjonalna zabudowa kwartałowa (nieco rozluźniona), bez znaczącego zróżnicowania zabudowy w terenie (za dobre rozwiązanie nie można potraktować wszak wielkich schodów prowadzących do jednego z kwartałów), bez wysiłku ze strony projektantów nadania formie i strukturze osiedla jakiejś lokalnej specyfiki. Przedstawione wizualizacje prezentują także bardzo schematyczne pomysły dotyczące przestrzeni wspólnych: są to najczęściej po prostu trawniki we wnętrzach kwartałów z kilkoma ławkami, ustawionymi często od-społecznie. Bardzo konwencjonalna jest także infrastruktura wypoczynkowa: place zabaw dla dzieci, tereny przeznaczone na rekreację (rek) mieszkańców: można praktycznie zauważyć jedynie boiska do gry w koszykówkę, małego golfa. Całkowitą indolencję projektanci pokazali także w zakresie zakomponowania zieleni osiedlowej: są to praktycznie drzewka pojedynczo ustawione rzędami wokół bloków, trawniki, nieliczne klomby z kwiatami, gdzie nie gdzie parę zielonych dachów, parę zagajników z brzozami. Wyraźnie widać, że nie dopuścili oni do głosu kreatywnego architekta krajobrazu i specjalistów od tworzenia zielonych przestrzeni publicznych (lub pominęli jego wskazania).

Z pozytywów niewątpliwie docenić trzeba różnorodność typów zabudowy. Mają być obecne zarówno większe budowle, jak i mniejsze, w tym także część budynków ma mieć formę modułów, które będzie można łączyć w zależności od zapotrzebowania i zasobności portfela. Przewidziano także w części osiedla tworzenie „niewielkich jednostek sąsiedzkich, skupionych w obrębie jednego fragmentu osiedla”, nazywanych kooperatywami. Mają być one tworzone w kolejnym etapie rozwoju osiedla we współpracy grupy sąsiedzkiej i architektów – jest to bez wątpienia najbardziej oryginalna i ciekawa część masterplanu osiedla. Projektanci zapowiadają także łączenie przestrzeni publicznych i pół-publicznych, zarazem bez grodzenia osiedla (lub jego części) wielkimi płotami. W sferze transportu pozytywne reakcje budzi obietnica podwożenia mieszkańców do węzłów transportowych osiedlowymi elektrobusami, oraz w ogóle kształtowanie skali i struktury zabudowy w taki sposób, aby ograniczać używanie na osiedlu samochodów i preferować mobilność pieszą i rowerową. Na osiedlu ma być duża ilość ścieżek spacerowych i rowerowych, a także parkingi dla rowerów oraz rowerownie na parterach bloków. Oczywista wydaje się także zapowiedź, iż osiedle ma mieć własną tzw. infrastrukturę życiową: szkołę, przedszkole, żłobek, targ, centrum kultury, zespół boisk sportowych, przychodnię i aptekę oraz kościół.

Niestety, jest wobec tego sporo wątpliwości:

  • na udostępnionych wizualizacjach osiedla – w ogóle nie widać nawet wstępnych przykładów najciekawszych założeń masterplanu – kooperatyw, ciekawych ścieżek spacerowo-rowerowych, elektrobusów, modułowości zabudowy
  • nie ma żadnych przykładów infrastruktury życiowej, np. z wizjami nowatorskiej w skali kraju infrastruktury rekowej,
  • o zieleni pisałem – jest niezwykle konwencjonalnie pokazana, a do tego bardzo skromna
  • brak zaawansowanych wymiarów zrównoważenia osiedla – ocenię ten aspekt w następnych artykule na tle koncepcji zrównoważonego urbanizmu..

Ogólnie, mam świadomość, że wszystkie te plany to zapewne tylko wstępne projekty – praktyka może wyglądać zupełnie inaczej. Ale już teraz budzi zdumienie, że projektanci prezentują najważniejsze cechy osiedla bardziej poprzez konwencjonalne betonowe bloczydła, niż całościowo opracowane kameralne strefy życiowe (habitaty, locus), w których na plan pierwszy przebijałyby się właśnie fantastyczne przestrzenie zielone, w tym np. osiedlowe ogrody warzywne, ogrody wodne, doskonale zaprojektowane tereny rekreacyjne, z centrum osiedlowym łączącym funkcje centrum społecznego, kulturalnego i rekreacyjnego (w Polsce w ogóle nie znamy tego typu budowli, a są one popularne na zaawansowanych osiedlach w wielu krajach). Nie widzimy także ciekawych placów osiedlowych (pokazuję je w artykule: Nowy „Nowy Targ” – w siatce nieludzkiej przestrzeni). Skoro przewidują tak konwencjonalną architekturę – chcąc zaprezentować coś innowacyjnego („wzorcowego”, jak piszą) – przedstawili by naprawdę ciekawe aspekty urbanistyki oraz infrastruktury życiowej… A tu projekt promują te straszne „pudełka” tradycyjnie (jak to u modernistów w naszym kraju) porozstawiane jak klocki wg. najprostszego pomysłu, tzn. aby zgrupować je w kilka luźnych, kwadratowych centrów, poprzecinanych ulicami, krzyżującymi się pod kątem prostym (odwieczny układ szachownicowy). Cóż za banał! Nie można ukryć wrażenia, że kształt zabudowy wynika z czystej pragmatyki, po prostu poszczególne pracownie dostały swój kawałek ziemi i zaprojektowały swoje rozwiązania bez związku z jakąś ogólniejsza myślą.

Największy zarzut jednak – w świetle zasad, które zyskują na znaczeniu w naszych czasach – to trzymanie się zasad odgórnego, autorytarnego projektowania, tzn. bez jakiejkolwiek partycypacji ze strony mieszkańców. O ile mi wiadomo w procesie projektowania osiedla wzięto pod uwagę jedynie głosy samych architektów, inżynierów oraz ekspertów różnych branż. Ze względu na zupełnie poroniony pomysł realizacji osiedla, tzn. w trybie deweloperskim – wykluczono z udziału w zaprojektowaniu osiedla jego przyszłych mieszkańców. A właśnie ten aspekt mógł zmienić te wszystkie problemy, które wyliczyłem powyżej; on też mógł stanowić o prawdziwym nowatorskie projektu.

Na koniec zobaczmy zatem czym projektanci NŻ mogli się inspirować – mam na myśli kilka ciekawych projektów i to dawnych, z zakresu urbanistyki modernistycznej:

  1. Osiedle la Grande Borne, Emile Aillaud, Grigny, południowe obrzeża Paryża. Jeżeli już przyjąć paradygmat urbanistyki modernistycznej, to projekt ten wydaje mi najbardziej ciekawy, z tych, które znam. Mam na myśli wielkie osiedle socjallne pod Paryżem, zaprojektowane w pierwszej fazie przez Emile Aillaud w 1965 roku, a budowane do dzisiaj od początku lat '70 XXw. Już na pierwszy rzut oka widać, że układ zabudowy mocno zrywa z wzorcami kwartałowymi lub pseudokwartałowymi. Tutaj mamy linie zabudowy, która wyraźnie odwołuje się do tworów przyrody... Gdyby jeszcze przewidziano zielone dachy - osiedle znacznie zbliżyłoby się do "wzorca", o którym tak często mówią projektanci NŻ (naturalnie, mówię tylko o urbanistyce).
  2. La Grande Borne, Emile Aillaud, Grigny. Forma zabudowy łamie wszelkie standardy i udowadnia, że nie jest słuszne opierania modernizmu głównie na liniach i kątach prostych. Znacznie więcej możliwości stwarza wykorzystywanie linii krzywych. Ilustracja pokazuje jakież niesamowite podziały przestrzeni można stworzyć; jakież ciekawe układy ulic i podwórek, gdy odrzuci się nudne myślenie geometryczne...
  3. La Grande Borne, Emile Aillaud, Grigny. Bloki nie sa wysokie, co dodatkowo humanizuje przestrzeń.. ach, żebyż jeszcze zielone dachy były.. 🙂
  4. La Grande Borne, Emile Aillaud, Grigny. Projektanci włożyli dużo trudu, aby nadać budynkom lokalny charakter. Budynki mają niezwykle ciekawe, bardzo dalekie od modernistycznego standardu fasady..
  5. La Grande Borne, Emile Aillaud, Grigny. Między blokami powstaje faktyczny labirynt przejść. Podział przestrzeni często tworzy nieoczekiwanie bardzo kameralne miejsca...
  6. La Grande Borne, Emile Aillaud, Grigny. Wbrew temu, co ogłaszają projektanci NŻ - tutaj wprost widać, że ścieżki piesze mają pierwszeństwo na osiedlu...
  7. La Grande Borne, Emile Aillaud, Grigny. Kolejna kameralna przestrzeń sąsiedzka. Dospołecznie ustawione ławki zachęcają do omawiania spraw osiedla (może dlatego osiedle jest jednym z najbardziej aktywnych w rewoltach przemieść paryskich.. ale to inna sprawa).
  8. La Grande Borne, Emile Aillaud, Grigny. Całe osiedle wypełnione jest "designerskimi" efektami, w tym zbudowano wiele rzeźb osiedlowych, które zarazem służą dzieciom do zabawy.. a właściwie do codziennego obcowania ze sztuką użytkową..
  9. La Grande Borne, Emile Aillaud, Grigny. Osiedle wciąż się rozbudowuje. Powstają osiedlowe place z funkcjami społecznymi i handlowymi. Niestety, modernizm ma tu bardziej znane, wykreślane pod linijkę (komputer), pozbawione zieleni oblicze..
  10. La Grande Borne, Emile Aillaud, Grigny. Istnieją także jednak blobowe place osiedlowe, które dokonstruują kwadratowe i prostokątne zapędy nowszych projektantów. Przestrzeń jest tu wciąż mocno zhumanizowana..
  11. Osiedle habitat 67, Moshe Safdie, Montreal. Projekt osiedla na wystawę światową w Montrealu w 1967 roku. Składa się ze 165 identycznych, betonowych struktur mieszkalnych, które tworzą 167 wspólnot sąsiedzkich. Każdy "habitat" ma własny duży taras oraz dostęp do innych przestrzeni wspólnych.
  12. Habitat 67, Moshe Safdie, Montreal. Projekt jest interesujący właśnie z urbanistycznego punktu widzenia (architektura jest okropna, dawno przestarzała). Urbanistycznie rzecz biorąc jest jednak synonimem architektury prospołecznej, w którym sama forma osiedla wymusza niejako relacje społeczne.
  13. Habitat 67, Moshe Safdie, Montreal. Projekt jest także eksperymentem w zakresie łączenia mieszkań w bloku z podmiejską zabudową rezydencjalną. Rozwiązuje poniekąd problem gęstości zabudowy bez rezygnacji z dostępu do świeżego powietrza, zieleni, czyli przyjaznego sąsiedztwa.
 

Na tym tle, trzeba powiedzieć z przykrością: nie widzę na NŻ żadnych systemowo przemyślanych, tworzących nową jakość rozwiązań; gorzej: w istocie rzeczy projekt – w kontekście urbanistycznym – nie wyrasta poza nudny standard obecnie budowanych osiedli. Do „wzorcowości” jest tu niezmiernie daleko. Wystarczy bowiem spokojnie ocenić pokazane w artykule przykłady, np. te sprzed dziesiątek lat w Polsce (Sępolno, LSM), czy też ze świata (np. osiedla La Grande Borne) – one wszystkie są wciąż znacznie bardziej inspirujące dla poszukiwania prawdziwie wzorcowego osiedla dla obecnie żyjących ludzi, niż to, co prezentuje masterplan (w aspekcie urbanistycznym) Nowych Żernik. Naprawdę zaś dobre rozwiązania z kręgu ekoarchitektury i architektury zrównoważonej na świecie pokażę w kolejnych artykułach.

Podtrzymuję moją opinię wyrażoną już wcześniej: realizacja osiedla NŻ (w przedstawionej koncepcji) – nie tylko w kontekście ESK2016 (ciekawy architektoniczny landmark), ale jako autentyczny wzorzec (w kontekście naszego kraju \ naszych miast) dla organizacji przestrzeni osiedli, które spełniałyby współczesne oczekiwania – nie ma żadnego sensu, nie dość bowiem, iż projekt ten nie wnosi żadnej nowej jakości w organizację przestrzeni ludzkich habitatów, to jeszcze pod fałszywym szyldem „wzorcowości” utwierdza modernistyczne standardy, czyli mało przyjazne dla ludzi i dla środowiska rozwiązania. Naprawdę mądrzej byłoby projekt zrealizować wg. całkiem innych założeń – przedstawiłem je w artykule: Nowe Żerniki – Reaktywacja


[1] Malarz, mający wielki wpływ na architektów modernistycznych, Fernad Leger pisał: „ człowiek współczesny żyje w narzucającym się coraz bardziej systemie geometrycznym. Cała twórczość przemysłu i wszelkich mechanizmów stworzonych przez człowieka uzależniona jest od wytycznych geometrii”. 

[2] Przedstawię jego założenia w którymś z kolejnych artykułów.

[3] Od razu zaznaczę, że nie rozważam tu rozwiązań urbanistycznych WUW-y z 1929 roku, bo nie tworzyła ona prawdziwego osiedla mieszkaniowego. Były to właściwie tereny wystawowe, luźno zgromadzonych w jednym miejscu budynków, czyli nie przeznaczone do długoletniego osadnictwa.

Foto. Materiały ze strony nowezerniki.pl oraz stron omawianych osiedli.

Przeciw urbanistyce modernistycznej (na tle Nowych Żernik). Reviewed by on . Jak oceniasz przydatność rozwiązań urbanistyki modernistycznej dzisiaj?
1.7

Oceń modernizm z dzisiejszej perspektywy

Jak oceniasz przydatność rozwiązań urbanistyki modernistycznej dzisiaj?
funkcjonalność 6
zgodność z potrzebami społecznymi 4.5
estetyka 1.9
ekologia 1
3.4

User Rating:

3.4
(5 votes)

Comments

comments

About The Author

Innowator. Ukończył studia na Wydziale Filozoficznym KUL; stypendysta u prof. Leszka Kołakowskiego na University of Oxford. Ukończył także studia podyplomowe: Zarządzanie Finansami i Inwestycje Finansowe na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu oraz Public Relations w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Zajmuje się filozofią miasta, architektury (w ramach think-tanku BioCity Project) oraz trendami rozwojowymi w kulturze i cywilizacji, prowadzącymi do zmiany panujących paradygmatów. Także właściciel innowacyjnej agencji konsultingu terytorialnego: Metamorphosis Innova City. W jej ramach zaprojektował i wdrożył kilkanaście innowacyjnych marek i strategii terytorialnych dla wielu polskich miast, w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju i deliberacji społecznej. Współzarządzający Fundacją Nowej Kultury. Redaktor portalu progg.eu Napisz do mnie

Related posts

6 Comments

  1. Joanna Golebiewska

    Ogladalam kiedys program o Brasilii, jako o miescie umarlym. Panuje tam tez nieludzki klimat, ktorego architektura i urbanistyka w ogole nie uwzglednia. Jest to absolutny przyklad miasta zbudowanego w 100% dla samochodow. Mam nadzieje, ze jego status UNESCO bedzie w przyszlosci ostrzezeniem dla przyszlych pokolen, „glosem historii” – jakich bledow nie powinnismy popelniac przy budowie miast. Ciekawa jestem czy niedawno zmarly Niemeyer mial – po przeszlo stu latach swojego zycia – tego typu refleksje…

    Reply
  2. Johana de Sanchez

    Do zrzygu:( Dlaczego pozwalamy tak oszpecać Ziemię! Skończmy z tym! Ja z tym kończę. Projektuję i realizuję Miasto Przyszłości. Przyłącz się. Jest nas mało tych, którzy wiedzą o co chodzi. Najmniej wiedzą architekci. Wiem, bo jestem architektem 🙂

    Reply
    1. tomasz

      ja też jestem architektem i się nie zgadzam! problem w tym że architekci najmniej mają do gadania ;p

      Reply
  3. Krzysztof Pydo

    Bardzo ciekawy artykuł.

    Chciałbym zauważyć, że nie można ujednolicać oceny nurtu modernistycznego czy socrealistycznego w urbanistyce tak samo nie można stwierdzać, że brak zieleni w projekcie urbanistycznym jest poważnym niedopatrzeniem. Te same założenia projektowe w jednym miejscu na ziemi okażą się udane, w drugim będą porażką.

    W zasadzie, każdorazowo jeśli analizujemy jakieś założenie urbanistyczne, przydałoby się zwrócić uwagę na poziom zadowolenia mieszkańców, jakość środowiska naturalnego (czystość powietrza, zapylenie, dostęp do wody, zieleni), poziom życia (aspekty socjalne jak bezrobocie, czas dojazdu do pracy, ilość czasu spędzana z rodziną, kontakty z sąsiadami, poziom wytworzenia się społeczeństwa obywatelskiego) i wielu, wielu innych czynników. Nawet najdroższe i najdokładniej zaprojektowane osiedla mieszkalne, w mieście bez wyraźnej formy i wizji, nie będą w stanie odnieść większego sukcesu.

    Błędem było (i jest?) myślenie, że projekty urbanistyczne czy architektoniczne mogą być udane w miejscach gdzie poziom zaawansowania kulturowego, społecznego czy ekonomicznego stoją na niskim poziomie. Tak samo jak będem jest myślenie, że projekty urbanistyczne czy architektoniczne będą rozwiązywać zapóźnienie ekonomiczne czy wpłyną kulturotwórczo na mieszkańców.

    Każdy może mieć swoje zdanie na ten temat (w internecie spotykam się z wielką ilością komentarzy broniących osiedli modernistycznych ze względu na ilość zieleni wokół budynków, z drugiej strony te same osoby narzekają na wandalizm, społeczne wyizolowanie czy słaby dostęp do komunikacji publicznej i miejsc do spędzania wolnego czasu).

    Przykrym jest fakt, że rozbudowa miast w XX wieku stała się tworzeniem sypialni dla mas. Rozległe przestrzenie negatywowe nie sprzyjają wytwarzaniu kontaktów międzyludzkich. Brak przestrzeni półprywatnych czy półpublicznych tym bardziej. Miasta bez osi urbanistycznych, punktów orientacyjnych, skwerów, ulic handlowych promenad pieszych, miejsc bez aut, kontrastu między zabudową, a naturą, są koszmarem dla Kevina Lyncha. Osiedla dwunastopiętrowych bloków, z ubogą typologią i wzorcami urbanistycznymi koszmarem dla Christophera Alexandra.

    Wielka szkoda, że nie patrzymy na projekty urbanistyczne całościowo, kreatywnie, a władze miasta złatwiają tylko doraźne potrzeby inwestorów nie radząc sobie z porządkowaniem i zagęszczaniem zabudowy.

    Kończąc komentarz, chciałbym zauwazyć, że urbanistyka, to dziedzina, w której przemiany trwają dziesięcioleciami, znacznie wolniej od tego jak zmienia się architektura. Jeśli w Europie Wschodniej nie wytworzy się warstwa inteligentnych ludzi potrafiących myśleć o ludziach żyjących w Polsce za 50 lat, to nic się nie zmieni, a istniejące problemy tylko pogłębią. W Polsce potrzeba zmian systemowych, tworzenia planów przebudowy miast na kilkadziesiąt lat do przodu, które porządkują formę jednocześnie dając maksymalną swobodę w doborze architektonicznych rozwiazań i mające swoją cierpliwość.

    Pozdrawiam i mam nadzieję, że do kogoś dotarłem.
    Krzysztof Pydo

    Reply

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *