Nowe artykuły:
Samochód – narzędzie ludzkiej samodestrukcji!

Samochód – narzędzie ludzkiej samodestrukcji!

Artykuł stanowi wstępny namysł nad rolą samochodu w obecnym systemie organizacji społeczeństwa. Okazuje się, że samochód jest morderczym (dosłownie!) wynalazkiem, powodującym wiele problemów cywilizacyjnych, i co najgorsze, sankcjonuje system masowego zabijania się ludzi.  W istocie więc ‚kult samochodu’, który opanował ludzkość trzeba uznać  za absurdalną aberrację ludzkości.

Każdego roku ginie w Polsce na drogach między 4 a 5 tysięcy ludzi! A na świecie ok. 1, 2 miliona!

Samochód jest jednym z najważniejszych elementów systemu życia, który tworzy naszą cywilizację, bo transport pełni rolę krwiobiegu współczesnego życia. Niemniej, tylko chwila zastanowienia wystarczy, aby zdać sobie sprawę, że szokujące jest, iż ludzkość rozwiązuje problem transportu za pomocą systemu: drogi + samochody, który powinno się zakwalifikować jako rozwiązanie bardziej antyludzkie, niż służące ludziom. I, co ciekawe, i co wzbudza szczególne przerażenie – praktycznie nie słychać protestów; głosów sprzeciwu wobec tego systemu skutkującego masową śmiertelnością ludzi (śmiertelność zwierzą jest gigantycznym osobnym problemem!). Czasami prasa, w niektóre szczególnie tragiczne weekendy, odnotowuje liczbę zabitych na drogach. Widzimy także od czasu do czasu reklamy w TV nakłaniające do ostrożnej jazdy. Sporadycznie też  policja uruchamia programy mające na celu ograniczenie liczby wypadków, ale już nawet nikt nie oczekuje, że przyniosą one jakikolwiek skutki (wywołują natomiast często różne szyderstwa pod adresem policji). Irracjonalna fala miłości do samochodu (‚kult samochodu’), która ogarnęła do głębi całą ludzkość sprawia, że godzimy się, że tysiące z nas przypłaci ją swoim życiem, funkcjonując w systemie transportu drogowego (czyli systemie życia), który przypomina rosyjską ruletkę: na kogo dzisiaj kolej..? Kto dzisiaj nie dojedzie do celu..?

Dlaczego akceptujemy tak absurdalny system i tak antyludzkie urządzenie!? Czy wynika to z relatywizacji ludzkiej śmierci?  Przecież pamiętamy o ofiarach katyńskich (których było około 15 tys.); ba! wielu wspomina ich z ogromną traumą już 70 lat! A przecież 15 tysięcy osób ginie na drogach w ciągu trzech lat! Dlaczego śmierć w wypadkach wydaje się być bez znaczenia, chociaż dotyczy potencjalnie każdego z nas, a śmierć bohaterów wojennych jest wciąż ważna, dopominamy się niestudzenie o ich coraz to nowe poszanowanie (upamiętnienie)? Dlaczego gotowi jesteśmy tak różnie oceniać ludzką śmierć? Czyż w istocie rzeczy są tu wielkie różnice w powodach dla których giną obie grupy? Oficerowie z Katynia stali się ofiarami zbrodniczych okupantów, a ginący w wypadkach są ofiarami antyludzkiego (skoro świadomie utrzymuje możliwość masowego umierania na drogach!) systemu organizacji społeczeństwa i państwa, które za tym stoi.

Ludzie giną więc masowo na drogach, w swoich strasznych maszynach, bo nadzorcy Systemu kierują się niezwykle cynicznymi pobudkami – utrzymują organizację społeczeństwa w archaicznych ramach, w których prymitywny transport samochodowy pełni centralną rolę. A w tych ramach, z powodu gigantycznych interesów przemysłu samochodowego, drogowego, petrochemicznego, chemicznego (i kilku innych), co – szerzej – wiąże się z prymatem systemu ekonomicznego (pieniądza) nad faktyczną wartością, poszanowaniem życia ludzkiego. A do tego wdrażanie ludzi do tego systemu (prymitywnie mechanistycznego) rozumienia świata przez wszechobecne reklamy manipulujące świadomością większości ludzi przekroczyło nawet oczekiwania koncernów przemysłowo-samochodowych – większość bowiem ludzi popadła w całkowicie irracjonalną miłość do samochodów. Gdyby zatem koncerny chciały nawet zaproponować nowe rozwiązania (które są już od dawna gotowe!) – ludzie na to nie pozwolą, bo niezwykle głęboko zinternalizowali wpajaną im od dwóch pokoleń przemysłową (prymat mechanistycznego myślenia nad całościowym rozwojem człowieka) propagandę!

Cały ten problem jak w soczewce skupia prawdę o naszym systemie społecznym, państwowym, politycznym, a pewnie nawet – prawdę o naszej cywilizacji. Ewidentnie pokazuje to do jakiego stopnia jesteśmy tylko marionetkami w rękach potężnych sił przemysłowych, finansowych oraz, ściśle z nimi współpracujących, sił państwowo-biurokratycznych. System opiera się na teoretycznie głoszonej zasadzie prymatu człowieka nad rozwiązaniami technicznymi, infrastrukturalnymi, finansowymi, ale w praktyce – realizowany jest model, w którym czysto finansowo rozumiane dobro (zysk!) tych potężnych sił jest znacznie, znacznie ważniejszy, niż ludzkie życie!

Niestety, system propagandy ‚kultu samochodu’, organizacja życia na jego miarę (system dróg, usług itp.) osiągnął nadzwyczajne rezultaty: większość ludzi w pełni akceptuje fakt, że byle szaleniec może ich zabić na drodze, zupełnie przez przypadek, jako wynik głupiego zbiegu okoliczności; akceptuje fakt, że ich życie jest tak mało znaczące, że warto je codziennie wystawiać na ryzyko tyleż szybkiej, co głupiej i przypadkowej śmierci. Naturalnie, nakłada się na to jeszcze ‚kultura’ egoizmu, w którą samochód wpisuje się doskonale. W jej świetle fakt, że jacyś ‚inni’ giną nie jest w stanie naruszyć prymatu ‚moich’ spraw, które samochód i system transportowy pomaga mi realizować. Widać tu, że w perspektywie tych egoistycznych interesów solidarność międzyludzka (o braterstwie nawet nie wspominam) przestaje cokolwiek znaczyć;  dla żywych  śmierć ‚innych’ nic nie znaczy. Podtrzymywanie funkcjonowania systemu oraz osobisty egoizm jest ważniejszy, niż prawdziwe dobro społeczeństwa jako całości!

A przecież – kierując się trzeźwą oceną faktów oraz prawdziwym dobrem każdego człowieka (prymatem człowieka nad systemem) trzeba by uznać, że – w najlepszym razie – samochód jako urządzenie, którym kierujemy w sposób balansujący w każdej sekundzie na granicy kolizji, w systemie nie dającego się opanować chaosu, jest poza ludzkimi zdolnościami pełnego zapanowania nad nim oraz nad warunkami, w których użytkuje się go. Owszem, większość ludzi bezpiecznie dociera do celu, niemniej, fakt, że około pięciu tysięcy z nas, tylko w Polsce, nie udaje się to – jest wystarczającym powodem, aby uznać, że jest to urządzenie zbyt niebezpieczne; którego użytkowanie niesie zbyt wysokie koszty dla ludzi (pomijam całą sferę rozważań ekonomicznych, np. fakt, że osoby, które giną nie tworzą wartości dla społeczeństwa, a setki tysięcy rannych obciążają budżet państwa więcej, niż wydatki na cały system ochrony zdrowia!).

Koniec końców, trzeba uznać że samochód jest urządzeniem już – koncepcyjnie i technologicznie – całkowicie przestarzałym, przynależnym do mijającej (barbarzyńskiej) epoki dzikiego eksploatowania zasobów naturalnych oraz samowyniszczania się ludzkości.

Samochód jest niejako symbolem tej epoki: prymitywnym urządzeniem opartym na mechanice 19w., niezwykle marnotrawnym (energia, przestrzeń), brudnym (zanieczyszczenia), egoistycznie użytkowanym  (80% przejazdów jednoosobowych) i, co najgorsze – powodującym masową śmiertelność wśród ludzi, najczęściej przypadkową (przeważnie giną ci, którzy nie popełnili błędów). Samochód spina w morderczą całość cały system obecnej cywilizacji: zmusza niejako do realizacji egoistycznych interesów (model życia) nie bacząc na konsekwencje (nie licząc finansowych!), powoduje przy tym masowe wyniszczanie nas samych.

Musimy zmusić się do gigantycznego skoku świadomości – musimy pomyśleć świat, w którym już go nie ma (a już na pewno w obecnej, brutalnej formie). Gdy pogodzimy się z myślą, że może istnieć świat, w którym – w sumie – znacznie lepiej dajemy sobie radę bez niego, okaże się, ze już dzisiaj jest wiele rozwiązań, które pokazują jak taki świat mógłby wyglądać.

Comments

comments

About The Author

Innowator. Ukończył studia na Wydziale Filozoficznym KUL; stypendysta u prof. Leszka Kołakowskiego na University of Oxford. Ukończył także studia podyplomowe: Zarządzanie Finansami i Inwestycje Finansowe na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu oraz Public Relations w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Zajmuje się filozofią miasta, architektury (w ramach think-tanku BioCity Project) oraz trendami rozwojowymi w kulturze i cywilizacji, prowadzącymi do zmiany panujących paradygmatów. Także właściciel innowacyjnej agencji konsultingu terytorialnego: Metamorphosis Innova City. W jej ramach zaprojektował i wdrożył kilkanaście innowacyjnych marek i strategii terytorialnych dla wielu polskich miast, w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju i deliberacji społecznej. Współzarządzający Fundacją Nowej Kultury. Redaktor portalu progg.eu Napisz do mnie

Related posts

5 Comments

  1. Stanisława Kwiatkowska

    Hej. Naprawdę cieszę się, że udało mi się tu trafić. Stało się to totalnie przez przypadek podczas szukania informacji o turystyce. Dobrze wiedzieć, że ktoś porusza interesującą mnie tematykę i to co więcej robi to w przystępny sposób. Mam nadzieję, że dostęp do takich treści nie będzie blokowany lub limitowany po niedawnym podpisaniu umowy ACTA przez Polskę 🙁 P.S. Jeśli mogłabym się do czegoś przyczepić to można by jeszcze trochę popracować nad szatą graficzną. Pozdrawiam Stanisława Kwiatkowska

  2. Alexander Sikora

    Dziękujemy za miłe słowa 🙂
    A co do szaty graficznej – staramy się jak umiemy.. Co Pani konkretnie by zmieniła? (proszę o info na maila). Pozdrawiam.

  3. I

    Fakt samochód w obecnym kształcie to wynalazek minionej epoki ale demonizujecie go tu bardziej niż śmigły rydz tvm.

  4. Alexander Sikora

    Hmm.. jeżeli uważasz, że ponad 5 tys. ofiar tej machiny w PL i 1,2 mln na świecie to mało – to masz rację – demonizujemy..

  5. Plus Ultra

    Rzeczywiście, jakiegoś wielkiego postępu nie widać… Gdyby tylko w naszym kraju było więcej ścieżek rowerowych. Trenuję rowerem w lesie, jeździłam kiedyś na szosie, ale nie czułam się zbyt bezpiecznie, szczególnie po tym jak w sąsiednim mieście pijany kierowca wjechał w grupę kolarzy.

Comments are closed.