Nowe artykuły:
Demokracja bezpośrednia, cz.B. Zawiedzione nadzieje.

Demokracja bezpośrednia, cz.B. Zawiedzione nadzieje.

W drugim artykule (cz.B) z cyklu: Koniec demokracji przedstawicielskiej omawiam problem, czy możemy demokrację przedstawicielską zastąpić przez demokrację bezpośrednią (semibezpośrednią). Wiele osób skłania się obecnie ku rozwiązaniom DB, jednak przedstawiam argumenty, które pokazują, że – w czystej postaci – ma ona równie wiele wad, jak DP. 

D emokracja bezpośrednia jest – w ortodoksyjnym wydaniu – klasycznym rodzajem demokracji ateńskiej, bowiem „demokracja” to wszak „głos ludu”. Jej naczelną zasadą jest podejmowanie najważniejszych decyzji dotyczących spraw publicznych poprzez powszechne bezpośrednie głosowanie obywateli. Innymi słowy, zasadnicze decyzje są podejmowane bez pośrednictwa instytucji pochodzących z wyboru. Jest ona oparta na bezpośrednim i ciągłym uczestnictwie obywateli w życiu publicznym. Jest zatem swoistym system powszechnego samorządu.

Niestety, system taki we współczesnych państwa nie da się wprowadzić, a już szczególnie w ortodoksyjnym wydaniu, w którym obowiązują zasady: jedności miejsca i czasu podejmowanych decyzji oraz udziału wszystkich obywateli (tzw. zbiorowego podmiotu suwerenności) we wszystkich etapach procesu podejmowania decyzji, od zgłoszenia wniosku aż do jego zatwierdzenia. Takie warunki da się obecnie spełnić tylko w odniesieniu do małych społeczności lokalnych.

Demokracja, która odnosi się do decyzji ludu na poziomie centralnym i opiera się na prawie do referendum, inicjatywy ludowej lub niektórych innych form DB (patrz poniżej), jako uzupełnienie władzy stałego rządu i wybranych przedstawicieli – nazywa się demokracją semibezpośrednią. Tutaj mam na myśli właśnie ten typ demokracji. On zresztą występuje w Szwajcarii, która jest najbardziej znanym przykładem stosowania DB.

Wyróżnia się następujące instytucje należące do tej formy demokracji:

  • Referendum (głosowanie ludowe) – forma głosowania o charakterze powszechnym, najbliższa ideałowi demokracji bezpośredniej, w której udział mogą brać wszyscy obywatele uprawnieni do głosowania (tj. mający czynne prawo wyborcze). W czasie referendum obywatele całego państwa lub jego części wyrażają swoją opinię w kwestii poddawanej głosowaniu. W Polsce członkowie społeczności lokalnych mogą dodatkowo decydować o odwołaniu prezydentów,  burmistrzów i wójtów.
  • Zgromadzenie ludowe – jego istotą jest konstytucyjne zgromadzenie wolnych obywateli odbywające się na wolnym powietrzu, na którym są dyskutowane i rozstrzygane, przez obywateli kantonu, najważniejsze sprawy społeczności (uchwalenie budżetu, zmiana konstytucji, wybór sędziów). Występuje w trzech kantonach szwajcarskich: Unterwalden (półkantony: Obwalden i Nidwalden), Appenzell (półkantony Appenzell Outer Rhodes i Appenzell Inner Rhodes) i Glarus. Zgromadzenia te najczęściej mają miejsce kilka razy do roku na centralnym placu stolicy kantonu. Są one nieprzewidywalne, gdyż każdy członek korpusu wyborczego kantonu ma prawo głosu w dyskusji oraz próbuje wpływać na głosowanie, które odbywa się poprzez podniesienie rąk.
  • Inicjatywy ludowa – jej istota polega na przyznaniu kompetencji wyraźnie określonej liczbie członków danej społeczności (suwerena) do wszczęcia procedury ustawodawczej (np.100 tys. obywateli). Może mieć charakter inicjatywy konstytutywnej lub prawodawczej. Wyróżnia się inicjatywę sformułowaną (wnioskodawcy przedstawiają dokładny projekt ustawy) i niesformułowaną (wnioskodawcy przedstawiają tylko problem, który powinien zostać rozpatrzony). Współcześnie występuje w Szwajcarii, Włoszech, Hiszpanii. Polska konstytucja przewiduje także dopuszczalność (sformułowanej) inicjatywy ludowej, niemniej w praktyce parlament prawie nigdy jej nie rozpatruje.
  • Weto ludowe – uprawnienie określonej liczbowo grupy osób do sprzeciwu wobec przyjętego przez parlament aktu normatywnego (np.konstytucji, ustawy). Ostateczna decyzja w sprawie danego aktu podejmowana jest w formie głosowania ludowego. Instytucja ta rzadko występuje w praktyce ustrojowej. Obecnie w Europie praktyczne znaczenie instytucja ta ma wyłącznie w dwóch państwach: w Szwajcarii oraz we Włoszech (występuje tam pod nazwą referendum abrogacyjnego), poza tym przewidują ją porządki prawne innych państw takich jak: Kolumbia, Peru, Urugwaj czy Wenezuela oraz konstytucje kilkunastu stanów w USA.
  • Recall – jest to prawo określonej liczbowo grupy osób  do wystąpienia z wnioskiem o odwołanie osób piastujących funkcje z wyborów powszechnych. Występuje ono w wielu krajach Ameryki Południowej oraz w 14 stanach U.S.A.
  • Odwołanie orzeczenia – polega ona na tym, iż wyborcy w głosowaniu powszechnym mają prawo do uchylenia orzeczenia sądu o niekonstytucyjności danego prawa. Przykładowo w stanie Kolorado 5 % wyborców wpisanych do rejestru może zażądać przeprowadzenia referendum w sprawie uznania za nieważne orzeczenia Najwyższego Trybunału Stanowego uznającego ustawę za niekonstytucyjną.
  • Konsultacje ludowe – konsultacje z danym typem społeczności, mają charakter wyłącznie opiniodawczy.

Istnieją także poważne zarzuty wobec DB (szczególnie opartej tylko na referendach):

  • Prymat większości. Bezsprzecznie najpoważniejszym argumentem przeciw DB jest argument mówiący, iż jest to model demokracji „większościowej”. W tym systemie większość zgarnia całą pulę, podczas gdy mniejszość traci wszystko. Innymi słowy, nie da się na jej gruncie praktycznie realizować postulatu społeczeństwa pluralistycznego, dopuszczającego wiele mniejszościowych rozwiązań w danej sprawie. A właśnie poszanowanie rozwiązań mniejszościowych jest jednym z podstawowych zasad nowoczesnego rozumienia demokracji w ogóle.
  • Możliwy prymat głupoty. W związku ze swoistą „dyktaturą większości” można obawiać się także tego, że jakaś wpływowa grupa ludzi źle wykształconych lub fanatycznych może narzucać swoje partykularne (głupie) rozwiązania grupom lepiej wykształconym, bardziej otwartym. Grozi to szczególnie w sprawach np. referendów dotyczących spraw obyczajowych. Przykładem może być sytuacja w mateczniku DP, czyli Szwajcarii, która – z powodu skutecznie przegrywanych referendów – przyznała prawa wyborcze kobietom dopiero w 1971 roku (a w jednym z kantonów dopiero w 1990!).
  • Brak miejsca dla wiedzy eksperckiej. DB z istoty rzeczy nie wymusza stosowania kolejnego ważnego kryterium nowoczesnej demokracja, tj. 1.brania pod uwagę eksperckiej wiedzy (merytokracja) oraz 2. wypracowywania decyzji w wyniku „ucierania” stanowisk. W DB najbardziej szalona większość (powstała choćby tylko w danym momencie historycznym, np. pod wpływem wywołanych emocji czy manipulacji) – może skutecznie narzucić swoje skrajne rozwiązania.
  • Możliwość manipulacji. Innym poważnym argumentem przeciw DB jest fakt, iż w DB toczy się debatę przedreferendalną na normalnych zasadach prowadzenia agitacji politycznej (jak wybory w DP), więc grupy silne i wpływowe mogą manipulować grupami słabszymi, np. poprzez stosowanie wszystkich „sztuczek” marketingu politycznego: utrzymywania niedoinformowania społeczeństwa, stosowania wpływających na podświadomość form reklamy i propagandy, wykorzystywanie celebrytów, wpływu kościołów, stowarzyszeń, szantażu emocjonalnego, aż po prowadzenie kompleksowych kampanii na rzecz danego rozwiązania. O tym, że jest to poważne zagrożenie niech świadczy fakt, że – według badań – w Szwajcarii strona wydająca duże kwoty na rzecz swojego stanowiska wygrywa 80-90% referendów.
  • Innym przykładem manipulacji może być samo zadanie pytań referendalnych. Istnieje w DB forma inicjatywy ludowej, podczas której sam lud formułuje kwestie do rozwiązania. Ale znacznie częściej to rządzący ogłaszają kwestie referendalne (tzn. formułują pytania),  terminy głosowania i inne aspekty techniczne, związane z referendum, które także mogą być okazją do manipulacji. O tym, jak władze traktują wyniki referendów niech świadczy przykład Danii czy Irlandii, które powtarzały niekorzystne rozstrzygnięcia referendalne (traktat z Maastricht, traktat nicejski). Nie jest natomiast znany przykład powtórnego głosowania, gdy rozstrzygnięcia były korzystne dla rządzących :-).
  • Utrzymanie podziału: establishment polityczny / lud. Trzeba też zauważyć, że DB (semibezpośrednia) wcale nie likwiduje podziału na wpływowy establishment polityczny i lud. Ten pierwszy wciąż ma narzędzia władzy w swoim ręku: informacje, narzędzia manipulacji, techniczne warunki organizacji referendów, ten drugi jest zaś często osamotniony, bierny i niedoinformowany.
  • Niewydolność czasowa. We współczesnych czasach istotny jest też argument mówiący, że DB wydłuża proces podejmowania decyzji, w sytuacji, w której coraz częściej sytuacja wymaga szybkich decyzji. Dlatego też referenda dzisiaj bywają stosowane w przypadku najważniejszych spraw (np. konstytucyjnych), a to sprawia, że system sprawowania władzy przez wyalienowaną „klasę polityczna” wciąż może trwać.

Ogólnie mówiąc, DB – w swojej realnie funkcjonującej wersji semibezpośredniej, w której głównym narzędziem jest stosowanie częstsze, niż w czystej DP (demokracji przedstawicielskiej), referendów (jak w Szwajcarii) – wnosi do współczesnej demokracji liberalnej jedynie pewne zmiany ilościowe. Z pewnością nie można jej uznać za nową jakość. Jest bowiem sprawą wtórną, czy 1.lud głosuje na przedstawicieli, nad którymi traci wszelką kontrolę, jak w DP, czy 2.głosuje na owych przedstawicieli i co jakiś czas – na rozwiązania (w referendach), które oni promują. W jednym i drugim przypadku klasa polityczna nauczyła się radzić sobie z ludem tak, aby zawsze system jako całość funkcjonował po myśli elit. Ciekawe zaś formy DB, jak inicjatywa ludowa, często są obarczone takimi obostrzeniami, że praktycznie niezwykle trudno spełniać ich wymogi. A nawet, gdy już lud je spełni, przedstawiciele zwykle nie są zobligowani do wzięcia ich pod uwagę. Inne formy DB jak: weto ludowe, odwołanie orzeczenia czy recall, które mogłyby faktycznie sporo zmienić w relacjach establishment polityczny – lud, są niezwykle rzadko stosowane (w każdym razie w Europie). Prawdziwy potencjał DB jest niewykorzystany.

DB, w opisanej tu formie, nie może być więc dobrym rozwiązaniem z punktu widzenia potrzeb współczesnego społeczeństwa sieciowego (zob. część pierwszą mojego cyklu). Nade wszystko dyskwalifikuje ją aspekt większościowy, który petryfikuje dawny, monocentryczny model społeczeństwa (zasada: „jedno rozwiązanie dla wszystkich”). Jest to całkowicie sprzeczne z wymogami społeczeństwa netarchicznego, wzorowanego na modelu organizacji Internetu, czyli opartego na koncepcji wielu różnorodnych grup mniejszościowych. A ponadto, jest to system mało elastyczny (czasochłonny, kosztowny), obarczony wieloma możliwościami manipulacji.

Niemniej, zasada podstawowa DB – tzn. możliwość bezpośredniego udziału całej społeczności we wpływaniu na kształt prawa i podstawowe decyzje – jest godna wykorzystania. Trzeba by jednak DB radykalnie zmodernizować, np. uzupełnić o wymiar elektroniczny, tzn. przeprowadzać referenda oraz inicjatywę ludową za pośrednictwem Internetu (e-referenda) oraz wprowadzić rzadko stosowane jej formy: weto ludowe, recall – także w formie elektronicznej. Koniecznie także trzeba ją uzupełnić o moduły: bezpośredniej debaty (deliberacji) między uczestnikami procesu politycznego, jak też – wpływu obywateli nie tylko na finalne zatwierdzenie lub odrzucenie kwestii referendalnej, ale także sam proces kształtowania decyzji. To tworzy nowy wymiar demokracji: e-demokrację partycypacyjną. Perspektywę tej formy demokracji omówię w kolejnych częściach mojego cyklu.

Comments

comments

About The Author

Innowator.

Ukończył studia na Wydziale Filozoficznym KUL; stypendysta u prof. Leszka Kołakowskiego na University of Oxford. Ukończył także studia podyplomowe: Zarządzanie Finansami i Inwestycje Finansowe na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu oraz Public Relations w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu.
Zajmuje się filozofią miasta, architektury (w ramach think-tanku BioCity Project) oraz trendami rozwojowymi w kulturze i cywilizacji, prowadzącymi do zmiany panujących paradygmatów.
Także właściciel innowacyjnej agencji konsultingu terytorialnego: Metamorphosis Innova City. W jej ramach zaprojektował i wdrożył kilkanaście innowacyjnych marek i strategii terytorialnych dla wielu polskich miast, w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju i deliberacji społecznej. Współzarządzający Fundacją Nowej Kultury.

Redaktor portalu progg.eu

Napisz do mnie

Related posts

3 Comments

  1. http://progg.eu/wp-content/uploads/ap_avatars/a87ff679a2f3e71d9181a67b7542122c.jpg
    Joanna Golebiewska

    Wspomniałeś o problemach z uzyskaniem praw wyborczych kobiet w Szwajcarii.

    • Podobnym przykładem negatywnego zastosowania demokracji bezpośredniej jest zakaz budowania minaretów w tym samym kraju.

    • Bardzo ciekawa sytuacja zdarzyła się na Kostaryce. Katolicy chcieli zablokować prace nad ustawą regulującą prawnie status par jednopłciowych. Zebrali 150 tys. podpisów pod inicjatywą przeprowadzenia referendum w tej sprawie. Trybunał Konstytucyjny na Kostaryce orzekł jednak, że większość nie może decydować o prawie mniejszości do zawierania związków partnerskich. Stwierdził, że w kraju, gdzie większość stanowią katolicy, referendum mogłoby zaszkodzić mniejszości seksualnej, już i tak dyskryminowanej.

    • Ostatnio dość mocnym przykładem było też referendum ws. języka rosyjskiego na Łotwie.

    Bezmyślna demokracja bezpośrednia może grozić tyranią większości (tyranny of the majority) lub ochlokracją (opartą na silnych emocjach)…

    Reply
  2. Jacek Gruca

    O wszystkich zagrożeniach demokracji bezposredniej warto myslec ale przedewszystkim należy pomysleć o pozytywnych mozliwosciach e-demokracji czyli o mozliwosciach jakie mogłoby przynosic e-referendum.A tak najbardziej to odpartyjnienie rzeczywistosci politycznej na rzecz merytorycznych
    głosowań ustaw przez obywateli z wykorzystaniem epodpisu Oczywiście to pociąga mnóstwo
    pytań i problemów ale czy czas nie stał się najwyższy żeby zacząć o tym mysleć i pisać na serio bo do czego nas prowadzi totalne odwracanie uwagi masowej od tej możliwosci którą nam teraz daje technologia internetowa .Komisje przygotowujące ustawy do internetowych głosowań bez partii sami fachowcy nie ma szopki wyborczej bo nie ma kogo wybierać bo sami głosujemy no byłoby ciekawie
    Wydaje się że to ostatnia rzecz na którą chciałby się zgodzić establishment polityczny dlatego tak skwapliwie o tym milczy zarówno nasza rodzima jak i swiatowa demokratura

    Reply
  3. Filip Rembiałkowski

    Witam,

    Cenny materiał krytyczny wobec DB. Działam trochę w polskiej partii DB i niektóre spośród Pańskich zarzutów czy uwag krytycznych dot. demokracji bezpośredniej są omówione na stronach DB
    http://db.org.pl/co_to_jest_demokracja_bezposrednia.php

    Do pozostałych – mam nadzieję i będę o to zabiegał – z biegiem czasu postaramy się odnieść w naszym programie.

    Zgadzam się co do ryzyka decyzji niemerytorycznych, emocjonalnych itp. Głównym powodem podejmowania nieoptymalnych decyzji przez zbiorowość jest dezinformacja. Dlatego tak bardzo ważna jest rola systemów komunikacji (zarówno mass media jak internet). Konieczne jest – poza samym aplikowaniem woli ludu – stworzenie pewnego protokołu, kultury komunikacji – o tym pomyśleliśmy w założeniach programowych, gdzie piszemy o ustawowej procedurze referendalnej i o propozycji dedykowanego kanału publicznej TV, czy systemów e-votingu. Zakładamy powolną migrację w kierunku modelu info-społeczeństwa która jest już widoczna wokół nas. W takim dobrze poinformowanym środowisku decyzje zbiorowości będą miały charakter racjonalny.

    Liczę na szerszą dyskusję w przyszłości.

    Reply

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!