24. 11. 2020

Nowe artykuły:
Rek w parku

Rek w parku

W drugim artykule z cykl: co zamiast naszych archaicznych stadionów?, omawiam ciekawe przykłady z kategorii urządzeń rekreacyjnych (rekowych) na wolnym powietrzu, czyli siłownie zewnętrze. Ta sfera reku ma – moim zdaniem – potencjał zrewolucjonizowania naszego stosunku do aktywności ruchowej, pod warunkiem, że zmienimy radykalnie myślenie: zamiast budowy nielicznych obiektów sportowych dla nielicznych (których stadiony na Euro’12 są symbolem) – musimy zacząć budować masowo siłownie w parkach, na skwerkach itp. – dla nas wszystkich!

N ielu pamięta pewnie tzw. “ścieżki zdrowia“, które stawiano w latach ’70 i ’80. Były one często dość siermiężne i nie zawsze dobrze zaplanowane przestrzennie (chociaż z perspektywy czasu zdziwienie budzi, że było ich dość dużo i gdzieniegdzie były inspiracją do powstawania lokalnych grup ćwiczeniowych). Obecnie pojawiają się tu i tam tzw. outdoor gym, czyli siłownie zewnętrzne, mam wrażenie, że nie ma ich jednak tak wiele, jak dawnych “ścieżek zdrowia”. Tak czy inaczej, nie tworzą one jeszcze nowej jakości w zakresie umasowienia postaw prozdrowotnych i budowania sieci dla rozwijania aktywnego stylu życia.

A to jest właśnie to, co mogłyby one robić. Mam na myśli budowę sieci darmowych (lub bardzo mało płatnych) centrów lokalnej rekreacji (reku), które – wzmocnione projektami informacyjnymi (lokalne portale internetowe, info w lokalnych sklepach itp.) oraz animacyjnymi (lokalni instruktorzy reku) – na szeroką skalę wprowadziłyby model zdrowego, aktywnego stylu życia. Dlaczego? Argumenty są proste: urządzenia te są względnie tanie, można je stawiać na każdym nieomal kroku (parki, skwery, lasy, laski, łąki itp.), możliwości zaś w zakresie poprawy kondycji fizycznej i zdrowia – maja ogromne. Jasne jest, że tego typu urządzenia powinny być elementem infrastruktury życiowej dostępnej praktycznie dla każdego obywatela. Powinny być budowane w sąsiedztwie każdych kilku bloków, każdego małego osiedla czy ulicy. I gdybyśmy zamiast stadionów na Euro przeznaczyli pieniądze na takie centra, moglibyśmy od razu wybudować ich ok. pół miliona! A gdy założymy, że z każdego centrum korzystałoby tylko ok. stu osób – mielibyśmy praktyczne rozwiązania prozdrowotne dla co najmniej 5 mln ludzi!

Nie chcę tematu rozwijać szerzej (bo moim celem jest skupiać się na pozytywnych rozwiązaniach), ale widać jaką swoistą “zbrodnią” była budowa stadionów na Euro. Żaden z nich nie ma rozwiązań dostępnych dla zwykłych ludzi. Na większości z nich odbyły się zaledwie 3 mecze, z czego UEFA zarobiła 1,3 mld euro! Nam zaś pozostały betonowe molochy, które trudno będzie utrzymać. A zamiast tego mogliśmy poprawić zdrowie, a więc komfort życia co najmniej 5 mln Polaków. Czyż nie jest to (bolesny!) absurd?!

Jakie powinny to być urządzenia? W galerii umieszczonej poniżej przedstawiam kilka wstępnych przykładów (jako zachęta do dyskusji na ten temat). Zgodnie z naszymi holistyczno-humanistycznymi (holoantropia) preferencjami pożądane cechy urządzeń typu siłownia zewnętrzna to:

  • możliwość ćwiczenia różnych partii mięśni, przy takim ułożeniu centrum, aby robić to nieomal machinalnie
  • usytuowanie centrów w pięknej, naturalnej okolicy, aby zapewnić także odpoczynek psychiczny
  • usytuowanie ich na przecięciu dróg lokalnej społeczności, aby stawały się one także miejscem rozwoju lokalnego życia towarzyskiego / społecznego
  • brak szkodliwego oddziaływania na lokalne środowisko, w tym także środowisko estetyczne i krajobrazowe – podaję w galerii nawet przykład centrum, które produkuje energię w wyniku stosowania poszczególnych urządzeń. To rozwiązanie wzorcowe
  • wskazane byłoby wykorzystanie naturalnych materiałów do budowy urządzeń oraz piękne zakomponowanie ich w naturalnej przestrzeni – takie przykłady także pokazuję.

Reasumując, jeżeli mamy naprawdę promować zdrowy styl życia, likwidujący rozpowszechniający się obecnie lawinowo (w tym dzięki widowiskom sportu komercyjnego jak Euro 2012!) niezdrowy=chory styl życia, oparty na śmieciowym jedzeniu i całkowitej prawie bierności ruchowej (napiszę na ten temat przy najbliżej okazji) – musimy zacząć rozwijać masowo lokalne centra reku, które powinny być fundamentem nowego systemu aktywnego i zdrowego życia.

Zobacz w galerii, co mam na myśli i co mogliśmy mieć, gdybyśmy lepiej pomyśleli i odpuści budowę archaicznych stadionów…

  • W tej części cyklu omawiam po prostu aktywność ruchową na wolnym powierzy, w typie miejskim. I zacznijmy od rozmarzenia - jak wyglądałoby życie, gdybyśmy po prostu na każdym skwerku rozkładali karimaty i w każdej wolnej chwili zaczynali ćwiczyć? Czy dalej byłoby tyle agresji, negatywnego myślenia, zawiści, stresów itp? A przecież to nie wymaga w ogóle żadnych urządzeń rekowych.
Podziel się opinią:

Comments

comments

About The Author

Innowator. Ukończył studia na Wydziale Filozoficznym KUL; stypendysta u prof. Leszka Kołakowskiego na University of Oxford. Ukończył także studia podyplomowe: Zarządzanie Finansami i Inwestycje Finansowe na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu oraz Public Relations w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Zajmuje się filozofią miasta, architektury (w ramach think-tanku BioCity Project) oraz trendami rozwojowymi w kulturze i cywilizacji, prowadzącymi do zmiany panujących paradygmatów. Także właściciel innowacyjnej agencji konsultingu terytorialnego: Metamorphosis Innova City. W jej ramach zaprojektował i wdrożył kilkanaście innowacyjnych marek i strategii terytorialnych dla wielu polskich miast, w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju i deliberacji społecznej. Współzarządzający Fundacją Nowej Kultury. Redaktor portalu progg.eu Napisz do mnie

Related posts

3 Comments

  1. mm
    Aleksandra Pozniak-Wolodzko

    Rok temu brałam udział w konkursie na zagospodarowanie Placu Wałowego w Gdańsku. Obszar uważany za niebezpieczny, mieszkańcy to emeryci, albo bezrobotni. Jedyne atrakcje w tym terenie to powszechnie znany dom kultury wciągania i palenia substancji oszałamiających. Zaproponowałam właśnie taki plac dla seniora, plac dla dzieciaków i galerię rzeźby na świeżym powietrzu. Urządzenia do ćwiczenia były przeważnie balansujące, schowane w trawie, niewidoczne. Wszystko odizolowane wizualnie i akustycznie od jezdni, starałam się stworzyć przestrzeń piękną, rekreacyjną i integrującą, a jednocześnie zgodną z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego. Wyróżnione zostały projekty niezgodne z MPZP, ale takie, które miały ładne wizualizacje, lub takie, które nie są możliwe do zrealizowania z różnych głównie prawnych przyczyn. Później organizator oznajmił, że konkurs nie był realizacyjny i że jest zawiedziony tym, że większość złożonych projektów była mało kreatywna, artystyczna, czy też szałowa.
    Ludzie! Architektura jest dla ludzi, architekci są dla ludzi! Przestańcie wykorzystywać ich do robienia “reklamowych” wizualizacji dla jakichś interesów i pozwólcie stworzyć lepszą przestrzeń. Naszą wspólną przestrzeń.

    1. mm
      Joanna Golebiewska

      Aleksandro, przykre to, o czym piszesz…

      Moze warto zaczac myslenie (dyskusje?) od samego poczatku: co to jest wspolna przestrzen? Czym ma byc? Kto o tym decyduje? Co jest ,a co nie jest przestrzenia publiczna? Jaka estetyka powinna tam obowiazywac? Jakie prawa ? Jakie aktywnosci? Mysle, ze to ogromny temat – niezwykle wazny… a o ktorym cicho sza…..

Comments are closed.