Nowe artykuły:
Urbanistyka organiczna

Urbanistyka organiczna

Przedstawiamy rozważania dotyczące najważniejszych założeń przyjazności miasta. Autor ten typ miasta dla ludzi ujmuje w perspektywie urbanistyki organicznej. Powyżej zamieszczamy plansze przedstawiające syntetyczne zestawienie cech nieprzyjaznych miast modernistycznych versus cechy przyjaznych, organicznych miast, projektowanych z perspektywy potrzeb ludzi. (Red.)

B ędąc jeszcze beztroskim studentem na Politechnice Poznańskiej, żyłem w przekonaniu, że w kwestii kreacji przestrzeni to Architektura odgrywa ważniejszą rolę, niż Urbanistyka. Jednak dzięki licznym podróżom, które odbyłem po uzyskaniu dyplomu odkryłem, że moja studencka teoria ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Po kilku latach bacznej obserwacji różnych miast naszego globu muszę ze skruchą przyznać, że to właśnie urbanistyka ma większy wpływ na nasze metropolie, sąsiedztwo i warunki w jakich żyjemy.

W większości przypadków Architektura to tylko efektowny dodatek akcentujący przestrzeń, puder przykrywający niedociągnięcia planistów. Niestety, nawet najbardziej funkcjonalny budynek będzie niewiele warty, jeżeli ulokujemy go w źle zaprojektowanej przestrzeni. Dlatego warto przyjrzeć się urbanistyce, która nie tylko przekłada się na obraz naszych miast, ale przede wszystkim ma wpływ na to jak odbieramy przestrzeń w której żyjemy na co dzień.

W ostatnim czasie do głosu dochodzi architektura organiczna, która ma potencjał by przywrócić życie wymarłym modernistycznym miastom. Jednym z czołowych przedstawicieli tego nurtu jest znakomity, belgijski architekt Vincent Callabaut (o którym już wielokrotnie pisano na ProGGu), który w swoich efektownych projektach uwzględnia nie tylko czynniki społecznie i funkcjonalne, ale także środowiskowe. Skoro jednak istnieje koncepcja architektury organicznej, na czym ona polega? W niniejszym tekście pozwoliłem sobie w skrócie scharakteryzować tę koncepcję oraz podałem kilka przykładów miast, w których jest ona obecna, by udowodnić, że ten sposób planowania nie jest jedynie nowym, kolejnym chwytliwym hasłem, ale świetnie sprawdzał się w miastach jeszcze na długo przed nadejściem modernizmu.

W przeciwieństwie do urbanistyki modernistycznej, urbanistyka organiczna to forma zwarta, żywa i różnorodna, czyli taka, która przypomina organizm. W ubiegłym wieku modernistyczni urbaniści, tacy jak owiany sławą Le Corbusier, przekonywali nas, że nowoczesna urbanistyka rozwiąże wszelkie problemy funkcjonalno-społeczne miast. Efektem działań modernistów są nieludzkie, przeskalowane osiedla zbudowana na naszych przedmieściach, które zamiast asymilować, dezintegrują mieszkańców. Dziś już wiemy, że urbanistyka modernistyczna sprawdziła się jedynie na papierze, ale niestety nie zdała egzaminu w życiu społecznym. Planiści biją się w pierś, a my próbujemy ratować nasze miasta, sięgając po sprawdzone wzorce sprzed wieków, którym zdecydowanie bliżej jest do urbanistyki organicznej.

Aby lepiej uzmysłowić sobie różnicę pomiędzy modernistycznym a organicznym podejściem do planowania, specjalnie na potrzeby tego tekstu sporządziłem subiektywne zestawienie kilku przykładów dotyczących kilku miast. A obok zdjęć zamieściłem obserwacje znanych urbanistów (m.in. Jan’a Ghel’a) uzupełniając je o własne spostrzeżenia dotyczące miast, w których miałem okazję przebywać.

Opierając się na powyższym zestawieniu, można jasno stwierdzić, że urbanistyka organiczna ma bardziej ludzki i przyjazny wymiar niż urbanistyka modernistyczna. Nie uważam jednak, że urbanistyka organiczna jest antidotum na wszystkie problemy tego świata. Mimo to sądzę, że uwzględniając organiczność w planowaniu, tworzymy dobre zaplecze do prawidłowego rozwoju miasta, które w przyszłości nie rozczaruje, ale pomoże zaspokoić potrzeby mieszkańców. Chciałbym jednak podkreślić, że przyjazne miasta nie powstaną bez zaangażowania społeczności w proces tworzenia nowej przestrzeni. Dzięki takim zabiegom przyszli lokatorzy będą czuli się bardziej tożsami z miejscem w którym przyjdzie im kiedyś zamieszkać.

Źródło: J. Gehl „Życie między budynkami”; K. Wejchert „Elementy kompozycji urbanistycznej”;  J.Gehl „Cities for People”;  Zdjęcia: Gogle Images

Comments

comments

About The Author

http://progg.eu/wp-content/uploads/ap_avatars/9cebbc1cd7fd09ca30cfe1a2acad6566.jpg

Autor jest architektem, autorem bloga o przyjaznej urbanistyce www.machine4living.com

Related posts

1 Comment

  1. http://progg.eu/wp-content/uploads/ap_avatars/1f0e3dad99908345f7439f8ffabdffc4.jpg
    Aleksandra Pozniak-Wolodzko

    Bardzo popieram. Tylko co zrobić z paragrafem 60 Warunków Technicznych? Nasze miasta – blokowiska są rzadkie i ortogonalne z jakiegoś powodu – przez linijkę słońca Twarowskiego i modernistyczny pogląd, że każdy ma prawo do dokładnie takiej samej ilości słońca! Niektórzy twierdzą, że rezygnacja z paragrafu 60 zaprowadzi nas do czasów mrocznych, dziewiętnastowiecznych! http://suw.biblos.pk.edu.pl/resources/i4/i2/i1/i1/r4211/BartnickaM_WczorajDzis.pdf Ja twierdzę, że współczesna technika okienna i systemów prowadzenia światła naturalnego daje tyle możliwości, że można pogodzić gęstość zabudowy z dużą ilością naturalnego światła w domach. Spójrzmy na przykład na Gdańskie Śródmieście. Przed wojną większość domów w parterach miała podwójnie wysoką salę z antresolą – z podwójnie wysokimi oknami. Partery jak by się wydawało najbardziej narażone na zacienienie i mrok były pełne światła i przestrzeni. Były reprezentacyjne! Oto architektura dla energii na najwyższym światowym poziomie.

    Reply

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *