Nowe artykuły:
W średniowiecznej kuźni kadr, czyli jak feudalizm wkradł się w nowe czasy

W średniowiecznej kuźni kadr, czyli jak feudalizm wkradł się w nowe czasy

Dlaczego polskie media opóźniają rozwój społeczny? To pytanie męczy mnie od dawna, bo będąc świadoma wpływu, jakie przekazy medialne mają na nas wszystkich, od kilku lat mam nieodparte wrażenie, że z premedytacją kierunkują nas w ślepą uliczkę konsumpcjonizmu, prymitywnych treści i fałszywych problemów.

W społeczeństwie, zamiast dążenia do progresu, obserwuję umocnienie się zachowań feudalnych. Zwierzchność, władztwo, wasalizm są aż tak bardzo zakorzenione w postawie ludzi, że ich emanacje rozeszły się po wszystkich dziedzinach życia, od rozrywki Polaków, po stosunki biznesowe i administrację rządową. I tak: impreza dla mieszkańców musi być turniejem rycerskim, nowy parking otworzą władze przecinając wstęgi i fotografując się z nożyczkami, premier przeleci lotem gospodarskim nad autostradami, a kierowca zamknie nam drzwi przed nosem po długim biegu do autobusu. Bez poczucia wstydu, zażenowania, z wyższością i przeświadczeniem, że racja jest po stronie silniejszego. Średniowieczny feudalizm oparty był na rozdrobnieniu władzy skupionej w niewielkich okręgach często wokół grodu tzw. seniorii. Jej zwierzchnik posiadał tzw. bannus, czyli pełnię władzy publicznej. Wokół seniorów grupowali się wojownicy tworzący  fideles i amicis („zaufanych” i „przyjaciół”) seniora. Za swoją służbę dostawali wynagrodzenie – lenno, początkowo w postaci ruchomości, a potem – ziemi. Dzisiaj także system partyjny powraca do rozdawnictwa. Analogię  do tego stylu władzy widzę na wszystkich poziomach. To, co proponuje nam państwo, jest anachroniczne, ale znane, sprawdzone przez pokolenia – i działa: król musi błyszczeć, lud musi się kłaniać. Stworzono styl władzy wynikający z zależności jednych od drugich; styl, w którym udowadniamy, kto tu rządzi; styl stosunków międzyludzkich, w którym czerpiemy jedni z drugich.  Z tego poczucia władztwa i podrzędności w prostej linii wywodzą się raki administracji rządowej, nepotyzm i korupcja; stąd bierze się też model czapkowania każdej hierarchii, czy to kościelnej, czy partyjnej; stąd też ranga człowieka i obywatela jest obniżona do roli usługowej: podatnik, klient, widz, rodzic, uczeń,  mieszkaniec. Każda z tych ról jest zanurzona w stosunkach administracyjnych, w których władztwo jest po stronie aparatu państwa czy korporacji biznesowych.

Media stworzono na wzór stosunków władztwa rodem z  administracji, one są ministerstwami zarządzającymi emocjami społecznymi. Chociaż ‚ad ministrae’ znaczy służenie, to dzisiaj nasza krajowa administracja  proponuje coś zupełnie innego. To władza ugruntowana prawnie, realizująca zadania zarządzania oficjalnie w imieniu obywateli, a tak naprawdę – w imieniu aparatu partyjnego. Obywatele wyłaniają partie w ramach algorytmów wyborczych przyjętych jako prawo powszechnie obowiązujące. Matematyka ubrana w ustawę może w niezwykły sposób służyć utrzymaniu rozwoju społecznego w takich ramach, jak wygodnie elitom politycznym. Sieć powiązań w systemie władzy jest matrixem personalnych zależności, wielkim plastrem miodu, bankiem przysług, korzyści, strat, kalkulacji, siły i słabości, które są czasem wielką wartością w walce o dominację. Media publiczne stworzono w Polsce korzystając z tego wzoru. Polityczne ciało KRRiT, realizujące potrzeby partii, wyłania radę nadzorczą-kolejne ciało kontroli, ta z kolei – polityczny zarząd, który realizując relacje feudalne pionowo w dół, oddaje każdą z części  firmy kolejnym wasalom. W tej piramidzie władzy program znaczy niewiele, jest wypadkową istnienia medium. Stąd anteny wypełnia się dość przypadkowo: a to drogi program rozrywkowy, a to news entertainment, a to – sport, pogoda, serial. Nie ma w tym programowaniu myśli rozwojowej, strategii edukacyjnych, spójnej wizji intelektualnej, jest: polowanie na format, który pociągnie oglądalność (jedyny miernik siły publikacji). W dodatku programujący medium mają przeświadczenie, że im głupszy, bardziej kontrowersyjny program, tym lepiej się sprzeda czas reklamowy. Połowa widzów telewizji odeszła do kanałów tematycznych w poszukiwaniu ambitniejszych treści, ale menadżerowie mediów ciągle zastanawiają się dlaczego. Obejrzałam spektakl telewizyjny na rozpoczęcie Olimpiady w Londynie. Zobaczyłam spójną wizję wartości, jakie są ważne dla Brytyjczyków, szacunek do osiągnięć pokoleń, wiarę w młodych ludzi, edukację, postęp, który kreuje zmiany światowe i zrozumiałam odległość świetlną od mojego wschodzącego kraju, który tkwi w feudalizmie, a schizofrenicznie wierzy w rozwój na miarę Europy.

Progres powinien skierować uwagę całego systemu na człowieka i jego naturalne potrzeby, rozwijać kreatywne i krytyczne myślenie, umacniać więzi społeczne, tworzyć wartość postępu ukierunkowanego na polepszenie jakości życia ludzi. Media mają tutaj do spełnienia ogromną rolę katalizatora, który otwiera świat pełen możliwości i współdziałania dla wspólnego dobra. Ale w skomplikowanym feudalnym matrixie nie ma miejsca na inne cele niż władcze, cały system opiera się jednak ewolucji, bo przyniosłaby ona  koniec profitów. System tłumaczy, że jest dobrze, nie ma potrzeby zmian, jest naturalna transformacja…

A gdyby tak zaprogramować od nowa ten nasz system, zmienić jego cechy konstytutywne, ograniczyć władztwo na rzecz realizacji zakresu obowiązków, kompetencji, rozliczać z efektów, a nie deklaracji, dokonywać analiz jakościowych, sprawdzać, jak działają stosowane rozwiązania, rozwinąć – jak Brytyjczycy – custumer service? Do tego trzeba progresu w systemie wartości i obawiam się, że media nam w tym nie pomogą, bo wszystkie uwikłane są w stosunkach feudalnych. Jedyną drogą jest tworzenie niezależnych projektów, których finansowanie będzie miało charakter ponadnarodowy. Wewnątrz, „nowa nomenklatura” nie pozwoli na żaden progres.

Comments

comments

About The Author

http://progg.eu/wp-content/uploads/ap_avatars/558e8ce76a287f1da540f53fcca93b30.jpg

Materiały redakcji Progg.

Related posts

2 Comments

  1. leszek

    Piękny i mądry tekst szkoda, że nie mogę go przeczytać na pierwszej stronie Polityki czy GW.
    Nie wiem jak to się stało że, pozwoliliśmy tak się ogłupić . Gdzie się podziali mądrzy ludzie ???

    Reply

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!