Nowe artykuły:
Krok 3 – Źródła wszelkich dóbr

Krok 3 – Źródła wszelkich dóbr

W Projekcie Zero Śmieci pora na krok nr 3, czyli Źródła Wszelkich Dóbr. Warto na nowo poznać swoje miasto, świadomie przespacerować się po sklepach, sklepikach i targach, by odkryć wszystkie możliwe miejsca, gdzie można kupić potrzebne nam produkty spożywcze, kosmetycznie ( i nie tylko) luzem lub na wagę… A więc do dzieła!

P o przeprowadzonym audycie odpadków i zaopatrzeniu się w najbardziej podstawowe dobra trwałe mające zastąpić produkty jedno- bądź co najwyżej kilkurazowe, pora na kolejny krok, który nazwałam ‘Źródła wszelkich dóbr’.

Trzeba bowiem odkryć i zbadać wszelkie miejsca w najbliższej okolicy, w których można zakupić produkty luzem. Znowu warto podzielić najbardziej potrzebne nam produkty na:

  • Suche – orzechy, owoce suszone, kasze, zioła, przyprawy, fasolowe, suszone warzywa, makarony, herbaty, kawy.
  • Mokre – sery, kiszonki, sałatki, oliwki, garmażerka, oleje, inne napoje.
  • Owoce i warzywa (lokalne – opcja preferowana – oraz egzotyczne – gdy najdzie nas taka potrzeba). Znowu – jeśli mamy możliwość warto wybierać produkty ekologiczne.
  • Kosmetyki na wagę & bez opakowań.

W większości przypadków warzywa i owoce nie sprawiają większego problemu. W prawie wszystkich sklepach i supermarketach w Polsce – nawet jeśli wszystko inne jest szczelnie zapakowane w niezliczone ilości plastiku – można znaleźć jakieś-tam warzywa i owoce luzem.

Tymczasem – pozostałe produkty mogą sprawiać mniejszy bądź większy problem zero-waste’rom…

W Stanach, Francji czy Niemczech – wyszukiwanie ‘źródeł wszelkich dóbr’ jest banalne proste (przynajmniej w dużych miastach). Wszędzie tam można znaleźć sklepy typu ‚Bulk’, gdzie ze specjalnych podajników, słojów, worków, można nakładać do własnych pojemników wszystko, co jest człowiekowi potrzebne do życia. Włączając w to: makaron, dobrej jakości masło, też orzechowe, śmietanę, musztardę, oliwę z oliwek, ketchup, ocet, sodę oczyszczoną, proszek do prania, mydło w płynie, odzywkę do włosów, etc, etc.

Można sobie nawet ściągnąć na komórkę aplikacje pt. Bulk i voila życie jest proste!

Jak sprawa wygląda w Polsce, a uściślając – we Wrocławiu?

Do czasu podjęcia się projektu, choć zaglądałam do różnorodnych wrocławskich sklepów, nie koncentrowałam się zupełnie na tym, co i gdzie w mieście można kopić luzem. Gdyby na początku roku, ktoś mnie o to spytał, nie miałabym bladego pojęcia. Nawet nie wiedziałabym dokładnie, czy warzywa w danym sklepie są opakowane w folię czy też nie. Nie zwracałam po prostu na to uwagi…

Próba auto-zmiany świadomości, wyostrzyła mi niebywale zmysły – stałam się specem wyszukiwania, odkrywania – w ogóle ZAUWAŻANIA – sklepów i produktów, które można zakupić luzem. Prawie każdego tygodnia odkrywam coś nowego, czasem nawet przypadkiem, przechodząc obok jakiegoś miejsca, czy czytając o czymś w internecie…

Czasem jest to wręcz komiczne… Wszystko, co w opakowaniach, przestało dla mnie niemal istnieć.  Tak jak mięso dla wegetarian (a wiem o czym mówię), niby wiedzą, że istnieje, ale sekcja mięsna w sklepie spożywczym niejako zanika, zaciera się w świadomości. Ja wchodząc do sklepu – nie zauważam 90% produktów. A wiec po kolei:

  • Warzywa i owoce – staram się kupować co sobotę u rolników na eko-bazarze na Białoskórniczej. W zimie czy wczesną wiosną –  kiedy kończą się zapasy lokalnych produktów – i jest nieco trudniej. Wtedy tez oraz zawsze gdy najdzie mnie ochota na coś nielokalnego i niesezonowego, zaglądam do pobliskiego supermarketu (np. EPI) czy na targ (Zielińskiego czy Hala Targowa). Poza sezonem, kupuję też od rolników warzywa przetworzone w słoikach (czego dodatkowym plusem jest możliwość zwrotu słoików u źródła).
  • Suszone owoce, orzechy i kasze – można kupić bez opakowań na targu, czasami w niektórych supermarketach są mini-sekcje z produktami luzem (choć nie zawsze ich jakość, wygląd i cena zachęcają do zakupów).
  • Przyprawy. Jest we Wrocławiu kilka sklepów z przyprawami. Najsłynniejszym jest zapewne ‘Przyprawy świata’ na Wita Stwosza, gdzie większość produktów można kupić luzem, a o jakości przypraw świadczy częsta w tym miejscu kolejka.
  • Herbaty i kawy – można kupić w sklepach sieci z herbatami ‚Czas na Herbatę’ lub ‚Five o’clock’. Dla osób nie lubiących sieciówek, polecam np. Czajownię, gdzie także niektóre z herbat można nabyć luzem.
  • Sery. Staram się wybierać te lokalne i raczej kozie (które są bardzo sezonowe), oczywiście wprost do moich pojemniczków. Moim głównym źródłem są oczywiście – rolnicy. Ale można tez kupić dobre lokalne sery na wagę w kilku innych miejscach, np. w Szynkarni, w Epi zza lady czy na Bazarze Smakosza w Starym Browarze.
  • Oliwki.  Do znalezienia w kilku miejscach, choć ostatnio ulubiłam sobie stoisko greckie na Zielińskiego, gdzie można tez na wagę kupić bardzo dobrą fetę, a czasem też –  tzatziki.
  • Oliwy i oleje. Dzięki mojej koleżance (ech te rozmowy o zero waste) znalazłam chyba jedyne miejsce z oliwą luzem, sklep ‚EkoPestka’ na Św. Antoniego. Oliwy są przepyszne, a te smakowe…niebo w gębie. Mają też olej z orzechów czy olej z pestek z dyni. Oraz cudowne kremy balsamiczne do sałatek i nie tylko. Oleje nie należą może do najtańszych, ale wolę troszkę więcej zapłacić za dobrą jakość. Poza tym – nie smażę przecież na głębokim tłuszczu więc ilość oliwy jaką zużywam miesięcznie jest niewielka.
  • Kiszonki, sałatki, garmażerka – tak pro-forma przypomnę, ze tego typu produkty można kupić prawie w każdym supermarkecie zza lady.
  • Kotlety sojowe suche. Udało mi się znaleźć sklep ‚Zdrowa Żywność’ w ‚CH Arena’ i tam właśnie – ku mojej radości – natrafiłam na suche kotlety sojowe. Także tam można kupić herbaty i zioła na wagę.
  • Kosmetyki. Gdyby nie różnorodne wrocławskie mydlarnie i sklepy z kosmetykami naturalnymi byłoby nieco trudno. Jednak dzięki nim, z podstawowym zestawem kosmetyków nie ma większego problemu. Bez opakowania bądź na wagę można kupić różnorodne mydła roślinne, balsamy i masła do ciała, glinki do robienia maseczek, kule i pudry do kąpieli, pilingi, szampon w kostce. Kupuję głównie w ‚Organique’, czasem w ‚Mydlarni u Franciszka’ czy w ‚Starej Mydlarni’.

Żeby podsumować i od razu odpowiedzieć na argument pt. ‚ja nie mam na to czasu’: na moje cotygodniowe zakupy spożywcze przeznaczam około 30-40 minut w sobotę rano na wizytę u rolników. W piątek też zaglądam na Zielińskiego po wyjściu z pracy (15 min). Dodatkowe potrzebne mi produkty (a przecież nie zużywam kosmetyków zbyt szybko) kupuję w miarę potrzeby na trasie z lub do pracy. Jeśli tylko można chodzę na piechotę. Zawsze planuję, co w danym dniu kupię i biorę ze sobą potrzebne mi do zakupów pojemniczki czy woreczki… I to wszystko! Nie ma tu wielogodzinnych wypraw samochodem po dziwnych sklepach w odległych punktach miasta…

Czego nadal szukam?

  • Makaronu dobrej jakości na wagę. Słyszałam, że w sklepach typu Kaufland czy Auchan podobno można coś kupić, ale jeszcze nie udało mi się potwierdzić tego naocznie. Unikam raczej wypraw do supermarketów. Jak na razie mam jeszcze zapas makaronu, więc pora na martwienie się dopiero nadejdzie.  Odkryłam jednak, że niektóre rodzaje makaronu Barilla (tylko tego!) można kupić w opakowaniach z tekturki, bez plastikowego woreczka czy bez tzw. okienka. Niestety nie znalazłam tej wersji opakowań dla żadnego z rodzimych makaronów. Jest to jakby co trochę lepsza opcja od plastikowej.
  • Octu – wykorzystuję ocet spirytusowy głównie do sprzątania. Jak dotąd kupuje go w szklanych butelkach. Szkło jest lepsze od plastiku, ale jednak – można je jedynie przetwarzać.
  • Sody oczyszczonej – zadowoliłabym się nawet taką bezpośrednio w kartonie. Niestety nie udało mi się jak dotąd takowej znaleźć. Kupuję więc duże worki (plastikowe!) sody po 5 kg.
  • Płatki owsiane – owszem kupiłam luzem, ale ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Szukam dalej. Tymczasem na śniadanie – przerzuciłam się na kasze, zamiast owsianki mam zatem ‚kaszankę’, hi-hi.
  • Krem przeciwsłoneczy z filtrem 50+. Jako osoba uczulona na słońce muszę używać kremu przeciwsłonecznego cały okrągły rok. Staram się wybierać te z filtrem mineralnym, te najmniej szkodliwe dla zdrowia i środowiska. Jednak jako zero-waste’rka mam z tym produktem bardzo duży problem. Nie mówię nawet o produkcie luzem. Nie znalazłam niczego z tak wysokim filtrem w metalowym, szklanym czy papierowym opakowaniu. Poszukiwania trwają…

Przypuszczam, że w miarę zużywania się moich starych zapasów, odkryję coraz to nowe potrzeby. Ale optymistycznie patrząc na świat, mam też nadzieję, że z czasem będę odkryć także coraz to nowe źródła produktów dobrej jakości, które można będzie kupić na wagę i bez opakowań.

Kto wie, może pewnego dnia i do Wrocławia dotrze sklep typu ‚Original Unverpackt’ i rozwiąże wszelkie moje (a mam nadzieję, że nie tylko moje) dylematy….

Comments

comments

About The Author

http://progg.eu/wp-content/uploads/ap_avatars/da48d50ba473504c5ef63204481a87be.jpg

Joanna Gołębiewska - proggtywistka społeczna głęboko zainteresowana sprawami zrównoważonego rozwoju, demokratycznej edukacji oraz harmonijnego, ekologicznego życia rozwijającego ludzki potencjał. Redaktorka magazynu "Progg Mag" oraz portalu progg.eu. Ukończyła studia na warszawskiej Szkole Głównej Handlowej, część swojej edukacji odbywając również w Bratysławie i Bergen, obecnie mieszka, pracuje i działa we Wrocławiu. W wolnym czasie poświęca się nauce języków, książkom, podróżom szczególnie w góry, czasem nawet na rowerze. Napisz do mnie

Related posts

5 Comments

  1. JUSTYNA

    Dziś trafiłam na stronę więc dopiero zaczynam raczkowanie w temacie.
    Jak wygląda kupowanie produktów do własnych pojemników w supermarketach? Panie zgadzają się na pakowanie do pojemnika który przynosisz ze sobą? W osiedlowym warzywniaku pewnie nie ma z tym problemów. Pani z warzywniaka przy moim bloczku nawet się dziwiła, że nie chcę każdego warzywa oddzielnie-niektórzy bez ściemy mówią, że chcą reklamówki żeby użyć je jako worki na śmieci ;)…

    Widziałam kiedyś jak w barze mlecznym odmówiono kobiecie nalania jej zupy na wynos do własnego pojemnika tłumacząc to względami sanitarnymi.

    Sama najczęściej robię zakupy w pobliskim sklepie z owadem w logo.

    Reply
    1. Joanna Golebiewska

      Hej Justyno, Dziekuje za ciekawy komentarz. Bardzo sie ciesze, ze probujesz swoich sil w swiecie zero-waste. Powodzenia. Nie zrazaj sie, wszedzie jest wielu twardoglowych :).

      Jesli chodzi o kupowanie w supermarketach do wlasnych pojemnikow, bardzo wazna jest postawa. Bede jeszcze o tym pisac. Wyjasniam, instuuje. Jesli mowia, ze tak nie mozna pytam dlaczego, ktory paragraf. Jesli nie moga tego zrobic bez zgody kierownika, prosze o rozmowe z kierownikiem, chocby przez telefon. Jestem przygotowana i uwazana. A przede wszystkim pewna siebie – wrecz dziwie sie, ze inni tak nie robia… Po kilka razach – wsyscy Cie znaja i nie ma problemu. Mam status ‚dziwnej pani’. Moje zakupy, traktuje jako akcje ”edukacyjna” i uczenie siebie samej nowych postaw. Taka gra.

      Nie pytam o pozwolenie. Podaje pojemnik i mowie, ”prosze ten pojemnik wytarowac, zapakowac w niego 2 nalesniki, i cene nakleic u dolu!” ”Prosze ten chleb zapakowac do mojego woreczka”.
      Usmiecham sie przy tym pieknie, i gdy trzeba tlumacze, dlaczego tak robie 🙂

      Reply

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *