Nowe artykuły:
Konserwosi versus moderosi, czyli dzisiejsze oprogramowanie myślowe

Konserwosi versus moderosi, czyli dzisiejsze oprogramowanie myślowe

Jak wiadomo w Polsce nigdy nie było naprawdę głębokich rewolucji kulturowych, zawsze skupialiśmy się na zmianach społecznych, politycznych. Wydaje się, że gdy osiągnęliśmy pewien rozwój w tych sferach przychodzi pora na poważne zwarcie w sferze przekonań podstawowych. Artykuł przedstawia pierwszą część namysłu autora nad ‚oprogramowaniem naszej zbiorowej świadomości’ (co autor nazywa: mentagramem) – jako wstęp do bardziej konkretnych rozważań. Autor wyróżnia w tej sferze dwa główne obecnie mentagramy: konserwatywny (mentagram konserwosów), oraz modernizacyjny (mentagram moderosów).

I. WSTĘP

1.Menagram

• W ostatnim czasie procesy dojrzewania w społeczeństwie polskim sprawiły, że jako wspólnota kulturowa zaczynamy się coraz szybciej i coraz bardziej zasadniczo dzielić. Wydaje się, że wchodzimy w fazę mocnego zwarcia między ludźmi prezentującymi tradycyjne narodowo-katolickie myślenie oraz ludźmi, którzy poszukują jakiegoś innego sposobu myślenia; którzy zaczynają odważniej patrzeć w przyszłość, poszukując nowych kategorii porządkujących świat, w którym żyjemy.

• W tym artykule (a może nawet cyklu artykułów) chcę rozważyć: jak myślimy jako Polacy na początku 21 wieku? Dlaczego wielu z nas wciąż kurczowo trzyma się struktur myślowych, które prezentują realność świata, który już dawno nie istnieje; podczas gdy inni ujmują go za pomocą struktur myślowych, które są dominujące w bardziej rozwiniętych krajach, w centrach cywilizacji. Innymi słowy, interesują mnie najbardziej rozpowszechnione dzisiaj wśród głównych grup Polaków typy świadomości; wymiar ich osobistego myślenia. Przyświeca mi intuicja, ze bez jasnego wyjaśnienie kto, co myśli i z czego to wynika – jesteśmy skazani na trybalne wojny plemion kulturowych, w których dąży się do eliminacji przeciwnika, a nie po prostu zrozumienia innego człowieka. To zagraża społeczeństwu w jego obecnej formie.

• Niezwykle ważne jest także, aby uchwycić nie tylko pojedyncze formy myśli, ale całe bloki oprogramowania zbiorowej świadomości, które modelują postępowanie dużych grup ludzi. Tylko bowiem z szerzej perspektywy można uchwycić stawkę, o którą grają napierające na siebie plemiona kulturowe. Jest wszak jasne, że ich zwarcie oznacza wykuwanie nowej fazy kulturowej w naszym kraju. Nie znamy jej kształtu, ale oprogramowanie myślowe, którym kierują się główni gracze daje nam wyobrażenie co z tego wszystkiego może się narodzić.

• Innymi słowy, interesuje mnie to, co dawniej określano jako „światopogląd”, a co ja wolę nazywać mentagramem[1]. Przy czym, przez pojęcie to rozumiem„oprogramowanie” myślowe człowieka na poziomie indywidualnym. Tworzy je zestaw podstawowych wzorów myślenia wypracowanych na bazie osobistych przeżyć i doświadczeń oraz zaadoptowanych z zewnątrz struktur myślowych (bardziej lub mniej systematycznych; przejętych np. z filozofii, nauki, ideologii, religii itp.), które tworzą osobisty ‘program mentalny’, pomagający każdemu z nas orientować się w świecie: mówi on nam co ma sens, a co nie, co jest wartościowe, co generalnie robić w życiu, jak się zachowywać itp. Rozstrzyga więc z jaką grupą osób się identyfikujemy, a jakiej się przeciwstawiamy. Mentagram zatem tworzy naszą osobistą świadomość kulturową (kultura w sensie symbolicznym, a nie artystycznym).

Mentagram jest tworem indywidualnym, właściwym każdemu człowiekowi. Niemniej także da się wyróżnić pewne jego typy. Niezmiernie mało bowiem osób wypracowuje zupełnie indywidualne sposoby myślenia o sobie i świecie, tworzące osobny typ świadomości kulturowej. Większość ludzi buduje swoją świadomość kulturową jako pewną wersję ogólnych wzorów kultury.

• W aspekcie praktycznym, wolę także posługiwać się kategorią „mentagram”, bo „światopogląd” obciążony jest wieloma niejasnościami, negatywnymi tradycjami, jego rola wyjaśniająca jest więc znacznie zaburzona. Wydaje się, że to kategoria już dzisiaj przestarzała.

2. „Mentagram” a obecna terminologia.

• Zanim przedstawię proponowany przeze mnie podział na wiodące dzisiaj typy mentagramów, warto parę zdań powiedzieć dlaczego niektóre terminy używane dotąd są już przestarzałe. Mam tu na myśli przede wszystkim określenia takie jak: „lewica” versus „prawica”, czy też: „liberałowie” contra „prawica”, żeby wymienić najbardziej popularne.  

• Podział ten jest, jak sądzę, przestarzały, a to dlatego, że:

  • Kategorie: „lewica” \ „prawica” tradycyjnie wiązane się zarówno z komponentem przekonań w zakresie koncepcji polityczno – gospodarczych, oraz z typem poglądu na świat. W epoce, w której spory między partiami sprowadzają się do doraźnych obietnic dotyczących bieżących problemów, a zarazem politycy stają się ideowymi oportunistami – komponent światopoglądowy, siłą rzeczy, traci na znaczeniu, staje się on sztucznym dodatkiem. Charakteryzowanie stanowisk zarówno poprzez kwestie polityczno – gospodarcze, jak i w zakresie przekonań co do podstawowych wartości – zaciemnia problemy w obu sferach.
  • Tradycyjnie (stereotypowo) zwolenników lewicy wiązano z podejściem „postępowym” do kwestii światopoglądowych, a prawicy – z podejściem „zachowawczym”. Jest to jednak nie całkiem zasadne, bowiem bywają liczne odstępstwa od tej reguły (np. zwolennicy tzw. społecznej nauki kościoła zaliczeni mogą być do lewicy, a są zachowawczy światopoglądowo; podobnie dzisiejszej SLD; zwolennicy prawicy zaś bywają zarówno liberalni światopoglądowo (libertarianie), jak i konserwatywni (zwolennicy partii konserwatywno-liberalnych). Mamy też przykład PiS, czyli partii, która jest ultra-zachowawcza światopoglądowo, ale lewicowa gospodarczo. 
  • Kategoria „liberalizm” przez wieki przeszła tak wielką ewolucję, że praktycznie straciła dzisiaj jakikolwiek sens wyjaśniający[1]. 

• Trzeba więc się zgodzić, że dawny podział: prawica \ lewica w zastosowaniu do charakterystyki podstaw rozumienia świata przez danego człowieka lub grupę, jest dalece niewystarczający, a często wręcz mylący. Proponuję zatem, aby w zakresie poglądów dotyczących charakteru społeczeństwa, zacząć wyraźnie oddzielać kwestie nazywane dotąd „światopoglądowymi”, oraz związane z poglądami na kwestie polityczne i gospodarcze. Określenia: „lewica” \ „prawica” proponuję zachować dla podziałów w zakresie poglądów na role państwa, sposób sprawowania rządów i gospodarki, natomiast dla kwestii związanych z oprogramowaniem mentalnym decydującym o bazowych wartościach, ideach, znaczeniach, powinniśmy zacząć stosować określenie „mentagram”.

• W tym kontekście, proponuję, aby przyjąć dwie kategorie opisujące podstawowe typy mentagramów obecnych dzisiaj w Polsce w przestrzeni publicznej. Pierwszy to mentagram „konserwatywny”[2], a drugi:„modernizacyjny.

• Dlaczego kategorie: „konserwatywny” versus „modernizacyjny” wydają się bardziej właściwe? Szukając różnic w podejściu ludzi do preferowanej przez nich kultury symbolicznej, lepiej szukać głębokich, a jednocześnie naturalnych podziałów, niż skupiać się na doraźnych kwestiach politycznych. Mam na myśli fakt, iż ludzie z natury dzielą się na tych, którzy mają skłonność patrzeć przed siebie, oraz na tych, którzy przede wszystkim zwracają się za siebie (dosłownie i symbolicznie). W tym kontekście też ludzie reagują na pojawiające się problemy. Jedyni są zwyczajowo skłonni zakładać bardziej optymistycznie, że przyszłość przyniesie rozwiązanie problemów, podczas gdy inni, raczej pesymistycznie zakładają, że lepiej już było.. nie ma więc co zmieniać istniejących rozwiązań, bo niedoskonały człowiek może je tylko jeszcze bardziej zepsuć. Naturalnie, ci pierwsi, to modernizatorzy, a ci drudzy – konserwatyści.

Rozważmy teraz oba podejścia bardziej dogłębnie.

II. Mentagram konserwatywny

• Na początek trzeba uczynić zastrzeżenie, że w praktyce, jak wspomniałem powyżej, każdy człowiek ma swoją wersję mentagramu, który pozwala mu funkcjonować w świecie. Niemniej jednak układają się one w pewne wzorce, a wynika to z tego, iż ludzie wydają się operować kilkoma tylko typami ruchów myśli, które, z kolei, tworzą także określony zestaw figur myśli, które budują określony typ rzeczywistości, w której się ludzie odnajdują; w której po prostu żyją na co dzień. Jasne jest więc, że chociaż odnoszę się do pewnego schematu, to wiele osób realnie odnajdzie się w jego ramach, a co najmniej w realności, do której on prowadzi.

Istota mentagramu konserwatywnego[4] przedstawia się następująco:

• Wszystko, co istnieje w świecie – formy organiczne, nieorganiczne, człowiek – nie jest w pełni samoistne, autonomiczne. Wszystkie te formy istnienia swoją tożsamość uzyskują poprzez odniesienie do czynnika spoza tego świata – Boga („Absolutu”; katolicy mówią: „Boga Stwórcy”). On jest jedynym źródłem tożsamości wszystkiego; świat jest w całości „dziełem bożym”. I jest to najbardziej podstawowe przekonanie konserwatysty, rzutujące na wszelkie inne kwestie.

• Szukając najogólniejszego modelu myślowego, możemy powiedzieć, iż mentagram konserwatystów (mówię też: konserwosów) jest wertykalizmem. Mam tu na myśli fakt, że jest to intuicja ontologiczna, która zasadza się na przekonaniu, że w świecie ludzkim nie ma niczego, co mogłoby tworzyć sensowny porządek – trzeba źródeł bytu i sensu szukać poza nim; a drugie przekonanie mówi, że zarówno struktury świata, jak też myślenia – przyjmują układy wertykalne (z „góry do dołu”), hierarchiczne (od boskich idei do ludzkich pojęć, kategorii).

• Świat, w którym żyjemy na co dzień dzieli się na ukryte esencje, które są konieczne, są bowiem przejawem niezmiennych, boskich idei. One stanowią o boskim porządku. „Przykrywają” je fenomeny, które są przypadkowe (akcydentalne), pochodzą one od człowieka, są wynikiem naszego niedoskonałego poznania i chaotycznego doświadczania świata jako „dzieła bożego”.

• Niezmiernie ważnym zadaniem moralno – poznawczym człowieka jest ciągłe „przebijanie” się przez wszystko to, co przypadkowe, co pochodzi od człowieka (fenomeny, ludzkie pojęcia, język, formy kultury itp.), i co, koniec końców, jest iluzją, ku wymiarowi rzeczywistości, który wprost odzwierciedla odwieczny, boski porządek („hierarchie”) rzeczy (czyli ku światu esencjalnemu). Dla konserwosa największym pragnieniem jest odkryć niezmienny, uporządkowany w jasne hierarchie świat. Pragnie on pewności, doskonałości i porządku, i wie, że sam w sobie świat ludzki nie może mu ich dostarczyć. Dlatego – w ostatecznej rachubie – gardzi tym „przypadkowym”, zmiennym ludzkim światem, ignoruje go, pokładając nadzieję w „świecie boskich idei”.

• Z tej perspektywy, wprowadzane przez ludzi zmiany, zawsze kierowane są ich niedoskonałą, „grzeszną” naturą, a w związku z tym – z konieczności muszą psuć ten boski porządek. Konserwos dlatego usilnie stara się zapobiec wszelkim „nieroztropnym” zmianom, dążąc raczej do konserwowania resztek tego, czego nie zmieniła rewolucja „liberałów” („lewicowców”, „modernistów”), co więc jest odzwierciedleniem pierwotnego hierarchicznego ładu, który nadał światu ów zewnętrzny czynnik sprawczy (Bóg, Absolut).

• W tym sensie, konserwos zawsze jest też tradycjonalistą. Kultywuje on przekonanie, że trzeba w życiu ludzkim odzwierciedlać ten boski ład. A najlepiej robić to poprzez pielęgnowanie tradycji (głównie religijnych, ale w wielu wypadkach także narodowych), zwyczajów ukształtowanych przez minione pokolenia. One określają właściwy sposób życia, gwarantują ciągłość i stabilizację. A to jest wielką wartością w tym strasznym, groźnym, pełnym chaosu i „rewolucji” świecie.

• W pojmowaniu roli człowieka konserwatyzm zakłada, że – jak mówi Biblia – jest on skażony „grzechem”, dlatego jego natura jest mocno niedoskonała (i nienadająca się do zasadniczego udoskonalenia). Człowiek wymaga więc duchowej opieki, wskazań autorytetów. Jako „dzieło boże” nie jest on bytem autonomicznym; „suwerenem” jest zawsze Bóg. Pomysł, że człowiek sam może poszukiwać „na własną rękę” „swojej drogi” (jak sądzą liberałowie) – jest absurdem. Jest to podejście sprzeczne z „naturalnym porządkiem rzeczy”. Ono doprowadziło świat do tylu nieszczęść i wciąż jest źródłem wielu problemów.

• Elementem tego „naturalnego porządku” jest także porządek społeczny. Tak jak świat stworzony został przez Boga według określonego porządku, hierarchii bytów, tak też w społeczeństwie odpowiada mu „naturalna” hierarchia społeczna. Tradycyjnym poglądem konserwatystów jest tu koncepcja „organizmu społecznego”. Mówi ona, że społeczeństwo tworzy swoisty organizm, w którym role społeczne wynikają z pełnionej funkcji (władcy, obrońcy, duchowni, lud). Pozycja człowieka i grupy jest fragmentem większej całości społecznej. Człowiek ma zatem przede wszystkim „naturalne powinności” wobec organizmu społecznego. Tak jak głowa kieruje organizmem, tak też społeczeństwem musi kierować „głowa” społeczna. A stanowią ją ci, którzy lepiej znają „boskie nakazy”, niż „zwykły”, „skażony grzechem” człowiek – księża i władcy (szczególnie współpracujący z KK). A zatem, człowiek ma powinności przede wszystkim wobec nich. Nie powinien dążyć do indywidualnych („egoistycznych”) celów, znacznie bardziej właściwe jest spełnianie się w ramach swojej klasy, grupy, zawodu itp. Jego zachowanie regulowane powinno być tradycją, zwyczajami, „odwieczną mądrością”. Ten ład wyrósł w sposób „naturalny”, dlatego tylko on jest jedyną uprawnioną formą życia społecznego, a wszystko inne to „anomalia”.

• Wg poglądów konserwatystów, świat dzisiejszy ma mnóstwo problemów, bowiem ludzie nieroztropnie – skażeni swoją „grzeszną naturą – zaczęli przekształcać świat (seria rewolucji i reform), co doprowadziło w 20 wieku do stworzenia i rozwoju nowoczesnego społeczeństwa. To laickie, konsumpcyjne, pełne chaosu, przemocy, chciwości społeczeństwo ostatecznie zerwało więzi z boskim porządkiem; stało się sferą „grzechu i patologii”. Dlatego – niezależnie od oficjalnych deklaracji – prawdziwy konserwatysta będzie z podejrzliwością traktował społeczeństwo nowoczesne. Owszem, może się zgodzić na pewne udogodnienia techniczne, ale zawsze będzie kwestionował „laicki”, „woluntarystyczny”, „permisywistyczny”, pozbawiony „moralności” jego wymiar. Nasi polscy konserwosi zwykli o tym społeczeństwie mówić „cywilizacja śmierci”, co nie wymaga dalszego komentarza.

• W istocie jednak można zrozumieć, że każdy z nich ma duży dyskomfort, bowiem faktycznie w 19 i 20 wieku seria rewolucji, reform i fundamentalnych zmian doprowadziła do radykalnego przekształcenia owej mitycznej („biblijnej”) krainy, w której żyli ludzie epoki przednowoczesnej, w której każdy prawdziwy konserwos mentalnie się umieszcza. Co zatem robić? Radykalni konserwatyści (mający realny wpływ na rzeczywistość), tacy jak w Polsce, twierdzą, iż nie wystarczy zachowywanie („konserwowanie”) resztek dawnego porządku (co głoszą konserwosi europejscy). Trzeba raczej odebrać „grzesznym”, zagubionym ludziom nowoczesnym (którzy utracili łączność z Bogiem, i rozumienie jego „praw”) wpływ na rzeczywistość; trzeba poddać ich władzy prawdziwego suwerena na ziemi, jakim jest (szczególnie w polskim wydaniu) kościół Katolicki. Ta instytucja, będąca reprezentantem odwiecznego, boskiego „porządku rzeczy” musi w najważniejszych sprawach mieć wpływ na kierunek rozwoju społeczeństwa. Tylko wtedy da się chociaż trochę odwrócić zgubne reformy progresywistów („liberałów”, „lewicowców”, „socjalistów” itp.), szczególnie te w sferze „wartości”, „moralności”, czyli związane ze sposobem życia. Rządy kościoła zdołają powściągać „grzeszną” naturę człowieka, oraz skuteczniej trzymać ludzi w ryzach – nakładając powinności i egzekwując prawa (konwencjonalne prawa stanowione w dużej części zastąpią znowu „prawa naturalne”). Jak widać, konserwosi polscy stanowią siłę aktywną, chcą nie tylko zachować pewne enklawy „dawnego, dobrego świata”; oni chcą aktywnie przywrócić dawne porządki. W pewnym więc sensie, są nie tylko konserwatystami – są regresywistami, czyli niszczycielami projektu nowoczesności (modernizm) i restauratorami wzorców myślenia i kształtowania społeczeństwa sprzed epoki nowoczesnej.

• Konserwos zawsze więc będzie zwolennikiem poglądu, iż u podstaw rozwoju społeczeństwa muszą stać więzy rodzinne. Dlatego w sferze codziennego życia, konserwos podkreśla szczególne znaczenie rodziny i gospodarstwa domowego, współpracującego we wspólnocie z innymi gospodarstwami. Wytworzony przez nie ład jest autentyczną, naturalną i najbardziej nieodzowną „komórką organizmu społecznego”. Gospodarstwo rodzinne jest także modelem porządku społecznego w ogóle. Przy czym, tak jak w społeczeństwie – tak też w gospodarstwie rodzinnym musi istnieć wewnętrzna hierarchia. Na jej czele stoi mąż – ojciec, zaś żona – matka oraz dzieci, są mu podporządkowani. W ten sposób realizuje się odwieczny, „biblijny” porządek rzeczy.

• Ogólnie mówiąc, sprawą o fundamentalnym znaczeniu dla konserwosa (szczególnie polskiego), jest obrona rodziny, hierarchii społecznej i autorytetów, bohaterów „umęczonej ojczyzny”, odwoływanie się do tradycyjnych zasad moralnych, form obyczajowości, ceremonii (często forma ponad treścią) podkreślających podporządkowanie człowieka autorytetom zewnętrznym. A największym jest zawsze Kościół katolicki. On organizuje wspaniałe ceremonie, święta, często łączone z bogatymi formalnie obchodami świąt państwowo – narodowych. W tym świecie konserosi czują się bezpieczni; ten świat rozumieją, on zapewnia im poczucie sensu, przynależność do łańcucha pokoleń tworzących naród jako sferę duchową. Tylko ta hierarchiczna (wertykalna) wizja może dać satysfakcję konserwosowi. W tej perspektywie, oparte na doraźnych decyzjach „grzesznych” ludzi, społeczeństwo nowoczesne – to kpina, żart historii.

III. Mentagram modernizacyjny

• Na początku trzeba uczynić zastrzeżenie, że jako że w centrum myślenia progresywisty (mówię też: moderosa) jest zmienna rzeczywistość, siłą więc rzeczy istnieje wiele „progresywizmów”. Innymi słowy, ten typ oprogramowania myślowego może być bardzo różny, i zasadzać się na odniesieniach do różnych fundamentów kulturowo – cywilizacyjnych. Z konieczności przedstawiam tu więc tylko jeden z tych typów, najbardziej dzisiaj powszechny – mentagram progresywisty – modernisty, czyli zwolennika myślenia naukowego, rozwiązań racjonalnych, liberalnego pojmowania rzeczywistości społecznej. Ten mentagram jest pokłosiem Oświecenia, rewolucji przemysłowej 19 wieku i powstania cywilizacji industrialnej, w realiach której wciąż żyjemy.

• Progresywista wychodzi z przekonania, iż świat nie został stworzony przez boga, czy inną, zewnętrzną wobec świata, Inteligencję (a przynajmniej nic o tym nie wiadomo) – ale powstał w wyniku ewolucji. W istocie, jest on wielkim mechanizmem, który opisują prawa naukowe (przede wszystkim: matematyka, fizyka). W tym sensie, świat nie ma elementów „odwiecznych”, niezmiennych (tzw. esencji). O tożsamości rzeczy stanowi nie tyle boskie prawo pochodzące z zewnątrz, ale wewnątrzświatowa dynamika przemian materii: swoista gra miliardów procesów i relacji, w których poszczególne elementy, struktury, formy raz ze sobą się łączą, współpracują, a kiedy indziej dzielą się, czy walczą. Ta ciągła przemiana, rozwój tworzy świat fizyczny oraz przyrodniczy, a także ludzką historię, która jest ich częścią. Jak widać, tak jak konserwatysta widzi świat „wertykalnie”, modernizator – „horyzontalnie”. U konserwatysty pierwszorzędną rolę grają czynniki spoza tego świata (transcendentne), to u progresywisty – ściśle zawarte w świecie (immanentne). Pierwszy zwraca uwagę przede wszystkim na czynniki stałe, niezmienne, a drugi, przeciwnie – zmienne, dynamiczne.

• W centrum mentagramu moderosa stoi zawsze optymistyczna wiara w postęp. Jest on pojmowany jako nieuchronny rozwój, w wyniku którego ścierające się procesy przekształceń prowadzą do coraz bardziej doskonałych form. Co ważne, człowiek jest w stanie pojąć prawa rządzące tym postępem, bo zarówno on sam, jak i cała natura, są racjonalne. Można zatem prawa rozwoju we wszystkich sferach życia przewidywać, odkrywać, a potem – na ich podstawie – sterować nim, także aplikując je do stałych form „obrabiania” świata w postaci technologii. Świat zatem jest sferą, którą za pomocą nauki i technologii można opanować. Zasoby natury można – praktycznie w nieograniczonym zakresie – eksploatować dla rozwoju społeczeństwa dobrobytu, dla komfortu ludzkiego istnienia.

• Odnosząc to do pojmowania człowieka, moderos wierzy, że człowiek wcale nie jest obciążony żadnym „grzechem”, nie ma też żadnych zobowiązań wobec sił zewnętrznych (bóstwa). Jak wszystko inne w świecie powstał on w wyniku ewolucji materii. Nie ma więc ludzi „lepszych” i „gorszych”, nikt nie ma specjalnych praw (jak księżą i władcy u konserwosów). Kierując się tym przekonaniem, pierwsi progresywni liberałowie wypracowali ważną koncepcję autonomii człowieka wobec wszelkich zewnętrznych autorytetów i instytucji – „człowiek nie ma właściciela”; nie jest niczyim poddanym. Z natury ludzie są wolni i równi. Dlatego każdy z nas sam powinien definiować swoją tożsamość: określać na czym polega sensowne życie, jakimi wartościami, zasadami należy się kierować. I dobre społeczeństwo to takie, które to ludziom zapewnia.

• Inną wyjątkową cechą człowieka jest jego potencjał racjonalności. Ale aby go uruchomić trzeba pozbyć się przesądów, braków wiedzy, ograniczeń społecznych. Te zaś można likwidować przez postępową edukacje, podejście naukowe i reformowanie społeczeństwa. Z drugiej strony wszakże, zasady racjonalne, czyli naukowa wizja świata, także nie są wieczne. Jak wszystko w świecie ulegają zmianom, rozwojowi. W tym sensie żaden „naturalny” ład moralny, czy niezmienny porządek społeczny nie może być raz na zawsze dany, z góry narzucony, a tym bardziej jeden dla wszystkich. Zasady, na których musi się opierać społeczeństwo powinny być wynikiem serii umów społecznych, jakie ludzie zawierają, aby czerpać wspólne korzyści. Moderos nie  wierzy więc – jak konserwos – w „nadprzyrodzone” („naturalne”) prawa i porządki społeczne, ale w demokratyczne reguły zarządzania społeczeństwem.

• Oczywiste jest zatem, iż przeciwstawia się on także tradycji. Wychodzi bowiem z przekonania, że ludzie od wieków mieli mnóstwo przeszkód w urządzeniu świata na miarę ich faktycznych potrzeb, tzn. racjonalnym przekształcaniu go. Jak pokazuje historiografia, przeciwni postępowi byli królowie i możnowładcy, hierarchowie kościelni, i różnej maści konserwatyści – zarządzający potężnymi instytucjami. Wszyscy oni tworzyli dla ludzi, którymi władali, oprogramowanie myślowe (zamknięty krąg przesądów, iluzji i kłamstw) oparte na regule podporządkowania, uległości, zaniechania własnego rozwoju na rzecz obcych im instytucji (w pewnej mierze jest tak do dzisiaj). Formy tradycyjnej kultury to najczęściej uładzone i skonwencjonalizowane formy tej poddańczej i samoograniczającej świadomości. Każdy moderos uważa zatem, iż trzeba się przeciwstawiać zarówno tym formom kultury, jak i instytucjom, które je promują. Zastąpić je trzeba kulturą nowoczesną, która przeora dawne formy myślenia. Stąd upodobanie moderosa do sztuki nowoczesnej (a czasami wręcz awangardowej, eksperymentalnej). Lubi on także otaczać się nowoczesnymi, modernistycznymi przedmiotami, urbanistyką i architekturą, itp.

• W tym sensie, każdy moderos nadal dąży do zastępowania „odwiecznych prawd”, „jedynie słusznych zasad i rozwiązań”, „boskich nakazów” itp. – racjonalnymi formami myślenia i działania, które odwołują się do współczesnych realiów życiowych, zasad równości i sprawiedliwości, osiągnięć w zakresie rozwoju nauki i techniki, nowoczesnych stylistyk, metod zarządczych, zmian w preferowanych stylach życia itp[5]. Upatruje on przy tym więcej nadziei w przyszłości, niż w powrocie do przeszłości. Jasne jest więc, że przeciwstawia się także ceremonialnym formom kultów religijnych, świąt narodowych, konserwatywnej moralności – wszystko to są dawne przesądy, które istnieją w wyniku inercji społecznej oraz działania instytucji, które nadal promują zniewalające ludzi zasady.

• Modernizator w aspekcie spraw codziennych przyjmuje, że także formy życia ludzi ulegają nieustannym przekształceniom. Chodzi o zmiany w pojmowaniu rodziny, ról kobiecych i męskich, metod wychowywania dzieci, oraz wszelkie inne wzory związane ze stylem życia. I tak być powinno. Naprawdę stała w świecie ludzkim jest tylko zasada rozwoju. To, co było dobre wczoraj, już dzisiaj takie nie jest. Każde pokolenie, ba! każda jednostka powinna określać, co jest dla niej dobre, i jak powinno się żyć. Nikt nie ma prawa przy tym wkraczać w te wybory ludzi. Innymi słowy, moderos opowiada się zawsze za bardzo szeroką tolerancją społeczną, multikulturalizmem, rozszerzaniem praw mniejszości seksualnych, etnicznych i innych. Każdy ma prawo realizować swój model szczęścia, w granicach wolności innych członków społeczeństwa. Rolą państwa jest zabezpieczać pokojowe reguły współżycia oraz równowagę między różnymi grupami społecznymi (niedopuszczalne jest preferowanie wybranej grupy, np. członków jednego kościoła, czy określonego stanowiska światopoglądowego).

• Dlatego też, moderos uważa, że nowoczesne, liberalno – demokratyczne społeczeństwo, to szczyt rozwoju ludzkości: pozwala ludziom na swobodny wybór stylu życia, na nieskrępowane prowadzenie biznesu, wybór pracy, na zarabianie pieniędzy, za które można kupować wspaniałe produkty ze wszystkich zakątków świata. Ogólnie, można powiedzieć, że mentagram ten stał się dominującym punktem widzenia w zakresie „rozumienia świata” w rozwiniętych krajach, a przynajmniej wśród elit. Mam na myśli pewną jego wersję, tj. mentagram progresywno – modernistyczny, którego fundamenty ukształtowały się ostatecznie po II Wojnie światowej. Dzisiaj to zbiór reguł definiujących podstawy liberalno – wolnorynkowego, konsumpcyjnego, industrialnego, popkulturowego społeczeństwa. Elity zarządzające tym systemem w cywilizacyjnym kręgu tzw. Zachodu w większości są napędzane tym mentagramem. Naturalnie, obecnie nie ma on już „rewolucyjnego” ducha z czasów Rewolucji Francuskiej, czy rewolucji przemysłowej 19 wieku. Dzisiaj wyraża się on poprzez język reguł prawnych, umów handlowych, obecny jest w retoryce reklam, marek, statutach i całej tzw. infosferze.

• Sytuacja ta tylko w niewielkim stopniu dotyczy naszego kraju. U nas mentagram ten dopiero zdobywa dominującą pozycję. Tu zresztą występuje ciekawy paradoks. Przebudowujemy od 25 lat Polskę i robimy to zgodnie z regułami, które wynikają z funkcjonowania tego mentagramu (cywilizacja industrialno – konsumpcyjna, społeczeństwo liberalno – wolnorynkowe), podczas gdy on sam wciąż nie ma u nas dominującej pozycji. A już z pewnością nie jest jawnie wyrażany. Owszem, przejawia się w ważnych zasadach prawnych definiujących fundamenty społeczeństwa, np. reguły liberalno – wolnorynkowe, czy  prawa obywatelskie, niemniej samo społeczeństwo w sferze oprogramowania mentalnego karmione jest bardziej mieszanką swoiście polskiego narodowego konserwatyzmu, z nieznaczną domieszką mentagramu modernizacyjnego. Otwiera to temat, co właściwie oznacza polska modernizacja? Ale przekracza on zakres obecnego artykułu. Poruszam go w przygotowywanej przeze mnie książce.

 Podsumujmy:

konserwosi - progosi

  • W kolejnych artykułach będę odnosił się do różnic między konserwosami i moderosami w widzeniu konkretnych spraw antropologicznych, społecznych, oraz związanych z życiową praktyką.

IV. Nowy progresywizm

• Wspomniałem już, że mamy wiele rodzajów „progresywizmów”. Oprócz omówionego powyżej, który stał się wiodącym oprogramowaniem myślowym elit w rozwiniętym świecie, widzimy wyłaniający się „nowy progresywizm”. Wychodzi on z założenia, że ludzkość musi dokonać kolejnego dużego skoku rozwojowego, bowiem społeczeństwo liberalno – demokratyczne wcale nie realizuje tego, co obiecuje. A przy tym reguły racjonalności stały się narzędziami podporządkowania wszystkich sfer życia regułom racjonalności ekonomicznej (zysk), a osiągnięta wolność osobista – stała się głównie wolnością do swobodnej konsumpcji. A do tego nasz obecny system narusza fundamentalną równowagę między światem ludzkim a przyrodniczym. Potrzebny jest zatem kolejny ważny skok kulturowo – cywilizacyjny, tworzący nowy mentagram. Jego fundamentami musi być odejście od antropocentryzmu, industrializmu, fasadowej wolności i racjonalności w kierunku społeczeństwa, które zbudowane jest na głębokiej wewnętrznej równowadze, oraz opiera się na fundamencie tworzenia harmonii z całością biosfery, będąc jej częścią (głęboko rozumiany zrównoważony rozwój, bioekstensja). Potrzebna jest więc nowa wizja postępu, rozwoju (progresu). Powinna być ona pewną kontynuacją omówionego tu mentagramu moderosów, jak też zarazem wznosić progresję na nowy poziom. Dla odróżnienia tego nowego paradygmatu od mentagramu moderosów, ten nowy mentagram nazywam: progresywizmem.

• Szersze omówienie tego nowego progresywnego mentagramu przekracza ramy tego artykułu[6]. Omówię je przy innych okazach. Warto pamiętać, że w jego duchu redagujemy Progga, jego przejawy są więc obecne także w innych artykułach.

[1] Zob. więcej na temat tego pojęcia: Brad Miller, Zwięzła encyklopedia konserwatyzmu. Poznań 1996.

[2]Od razu dodam że rezygnuję z określenia „postępowy”, ponieważ zbyt mocno wiąże się ono z historią; w tym wypadku historią sowieckiej lewicy: ruchu rewolucyjnego, socjalizmu, komunizmu itp. Te konteksty są zupełnie nie do przyjęcia.

[3] Z racji popularnego charakteru artykułu nie przedstawiam tu szerzej mojej koncepcji mentagramu; więcej na jej temat w przygotowywanej przeze mnie książce dotyczącej cywilizacyjnej koncepcji bionizmu.

[4] Zob. więcej na temat tego pojęcia: Brad Miller, Zwięzła encyklopedia konserwatyzmu. Poznań 1996

[5] Od razu dodam że rezygnuję z określenia „postępowy”, ponieważ zbyt mocno wiąże się ono z historią; w tym wypadku historią sowieckiej lewicy: ruchu rewolucyjnego, socjalizmu, komunizmu itp. Te konteksty są zupełnie nie do przyjęcia.

[6] Rekonstruując poglądy konserwatywne bardziej odnoszę się do poglądów ich zachodnich twórców, np. Edmunda Burke’a, niż polskich konserwatystów, którzy powtarzają te wczesne poglądy jako pewna figurę myśli. Niemniej wplatam wątki współcześnie przejawiające się w Polsce.

[7] Aby nabrać odczucia wzorcowego świata nowoczesnego , polecam film Jacquesa Tati, Playtime, 1967. Główny bohater, Pan Hulot przez cały film krąży po idealnym, nowoczesnym świecie; nowoczesne wnętrza, sprzęty, zachowania są tu główną osią filmu.

[8] Podstawy tego nowego mentagramu wraz z szerszą wizją kulturowo – cywilizacyjną, z której wynika, omawiam w mojej książce dotyczącej bionizmu.

Comments

comments

About The Author

Innowator. Ukończył studia na Wydziale Filozoficznym KUL; stypendysta u prof. Leszka Kołakowskiego na University of Oxford. Ukończył także studia podyplomowe: Zarządzanie Finansami i Inwestycje Finansowe na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu oraz Public Relations w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Zajmuje się filozofią miasta, architektury (w ramach think-tanku BioCity Project) oraz trendami rozwojowymi w kulturze i cywilizacji, prowadzącymi do zmiany panujących paradygmatów. Także właściciel innowacyjnej agencji konsultingu terytorialnego: Metamorphosis Innova City. W jej ramach zaprojektował i wdrożył kilkanaście innowacyjnych marek i strategii terytorialnych dla wielu polskich miast, w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju i deliberacji społecznej. Współzarządzający Fundacją Nowej Kultury. Redaktor portalu progg.eu Napisz do mnie

Related posts

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *